Cypher303

Blog

RSS
  • 20 najlepszych koncertów sezonu letniego w Polsce!

    6. Sep. 2009, 10:39

    Kapcie na nogi, kawa w dłoń, będzie nostalgicznie - wspominamy tegoroczny koncertowy sezon letni. Wybrałem 20 koncertów, które zrobiły na mnie największe wrażenie, ale Wasze polemiki w komentarzach są bardzo mile widziane. Gotowi? To ruszamy.

    20. JaConfetti
    @ Orange Warsaw Festival



    Uzasadnienie: Współczesnych wariacji na temat popu ciąg dalszy, koncert zdecydowanie "na plus". Dużo w muzyce JaConfetti inspiracji tym, co aktualnie jest modne - mieszaniem popu z elektroniką, wokalnie w wielu partiach naśladownictwo M.I.A. Duńska formacja bez wątpienia nie tworzy muzyki przełomowej, ale na żywo wypada dobrze i gwarantuje dobrą zabawę - ot, w sam raz na początek rankingu.

    19. Pati Yang
    @ Heineken Open'er Festival



    Uzasadnienie: Największym minusem tegorocznego Open'era było według mnie zignorowanie trip - hopu. Rodzynkiem była Pati Yang i - w swojej skali - z zadania wywiązała się naprawdę dobrze. Było energetycznie, bas wgniatał w ziemię, a sama Pati szybko złapała dobry kontakt z publicznością. Jedyny minus, ale niezależny od wokalistki - pora koncertu. Środek dnia i światło do takiej muzyki po prostu nie pasują.

    18. Fisz Emade
    @ Spichlerz, Kwidzyn



    Uzasadnienie: Kameralna oprawa i mała ilość publiczności sprzyjała dobremu kontaktowi na linii widownia - wykonawcy. Co prawda utwory z nowej płyty są rozczarowujące, a siłą rzeczy dominowały, ale koncertowe aranżacje wypadły znacznie lepiej od wersji oryginalnych. Zresztą - udało się znaleźć złoty środek, bo i najbardziej znanych kawałków nie brakowało. Przyzwoity koncert.

    17. Chambao
    @ Bydgoszcz Smooth Festiwal



    Uzasadnienie: Niezwykle ciekawy zespół, który miesza tradycyjną muzykę hiszpańską z elektroniką. Mieszanka rzadko spotykana i tworząca intrygujący, intymny klimat. Dodać do tego trzeba głos Le Mari, który jest po prostu nie do podrobienia. Oby więcej gości z Hiszpanii u nas, szlaki są coraz śmielej przecierane!

    16. The Prodigy
    @ Heineken Open'er Festival

    '

    Uzasadnienie: Biorąc pod uwagę potencjał koncertowy pionierów rave, 16. miejsce może wydać się słabe. No i... po części tak właśnie jest. Z jednej strony - dawka energii jest gigantyczna i nie da się nie wpaść w trans, ale z drugiej cały czas odnosi się wrażenie, że muzyka The Prodigy najzwyczajniej w świecie się bardzo zestarzała i sprawia dużo mniej frajdy niż kiedyś. Przeciętne "Invaders Must Die" potwierdza tezę. Ale i tak - przeżyć koncert The Prodigy raz wypada!

    15. Macy Gray
    @ Bydgoszcz Smooth Festiwal



    Uzasadnienie: Ależ to była impreza! Macy dosłownie zapanowała nad publicznością i swoją charyzmą powodowała, że wykonywano wszystkie jej zalecenia nad wyraz posłusznie. Nie można zapomnieć o przesympatycznych tancerkach, które bardzo śmiało eksponowały swoje walory (a panie, należy dodać, ważyły lekko licząc 120 kilogramów). Amerykańskie show - profesjonalne, dograne w każdym calu.

    14. MGMT
    @ Orange Warsaw Festival



    Uzasadnienie: Zgoda, zgoda, MGMT to zespół studyjny, nie wypadają najlepiej na żywo, każdy powtarza to setki razy i jest to zgodne z prawdą. Mimo wszystko - byłem względnie ukontentowany, a satysfakcja z usłyszenia na żywo "Electric Feel" czy "Kids" jest po prostu cholernie duża. Chłopaki próbują zmieniać aranżacje, wykonanie wokalne, nie zawsze te eksperymenty są udane, ale ogólne wrażenie i tak jest na plus.

    13. Santigold
    @ Heineken Open'er Festival



    Uzasadnienie: Już druga postać na liście wyraźnie inspirująca się M.I.A., ale Santigold to już światowa pierwsza klasa. Bardzo dobre wykonanie wokalne, aranżacje, choreografia, no i materiał na którym się bazuje w postaci świetnej debiutanckiej płyty. Zabawa była przednia i Santi pokazała, że flirt z popem wcale nie musi kończyć się dla artysty kompromitacją.

    12. The Crystal Method
    @ Orange Warsaw Festival



    Uzasadnienie: Potęga basu i szybkiej elektroniki. Nazywani są amerykańską odpowiedzią na The Chemical Brothers i coś w tym jest! Owszem, koncertowo wciąż nie mogą równać się z brytyjskimi mistrzami, ale publiczność pod Main Stage dosłownie poruszała ziemię w rytm muzyki. Bardzo dobra "elektronika stadionowa" w profesjonalnym i pełnym energii wydaniu.

    11. Buraka Som Sistema
    @ Heineken Open'er Festival



    Uzasadnienie: Czekajcie, szukam właściwego słowa... hm, tak - ten koncert był cholernie sympatyczny. Pełen naturalnego, a nie odegranego i wymuszonego luzu. Czysta spontaniczność, braterstwo i muzyczny powrót do pierwotnych korzeni ubranych w portugalsko-angolski sos. Cholernie pozytywnie i czekam na drugą płytę i kolejne show - pojawię się na pewno.

    10. The Gossip
    @ Heineken Open'er Festival



    Uzasadnienie: Idąc na koncert obawiałem się nachalnej propagandy na tle ekologicznym/homoseksualnym/żywieniowym i Bóg wie jeszcze jakim, a zobaczyłem przed sobą... dużą ciałem, ale i sercem kobietę ze świetnym zespołem obdarzoną przez naturę potężnym głosem. Od początku pomiędzy publicznością, a Beth Ditto zaiskrzyło - w efekcie zabawa była pierwszorzędna, doczekaliśmy się improwizowanej wersji piosenki o Polsce, a Ditto wraca za parę miesięcy nad Wisłę. Na krążku Gossip brzmią nieźle, ale na żywo po prostu kapitalnie!

    9. Skinny Patrini
    @ Orange Warsaw Festival



    Uzasadnienie: Bywają koncerty, które diametralnie zmieniają Twoją opinię o danym zespole? Ja tak właśnie miałem ze Skinny Patrini. Przesłuchałem przed koncertem płytę raz, nie byłem zachwycony, a image grupy wydawał mi się wymuszony. Na żywo to wszystko się odmieniło. Muzyka od razu porwała, Ania Patrini prowokacyjnie, ale i z rozbrajającym urokiem zdobyła poparcie publiczności. Dodajmy do tego przezabawne wizualizacje i nawet fakt, że trójmiejska formacja bardzo często czerpie z utworów Crystal Castles czy Peaches nie przeszkadzał - wygrała spontaniczna, pełna żywiołowości zabawa.

    8. M83
    @ Heineken Open'er Festival



    Uzasadnienie: A teraz coś z zupełnie innej beczki. ; ) Klasa M83 jest powszechnie znana i to, co formacja pokazała na żywo, tylko umocniło w moich oczach jej markę. Ta mieszanina elektroniki, shoegaze i dream pop pozwoliła odpłynąć w cudowny świat stworzony przez Gonzalesa i spółkę. Ujmowała też skromność i umiejętność pozyskania sympatii widowni bez nachalnego lizusostwa i krzyczenia "We love Poland!" co dwa utwory. Klasę się miewa bądź ma - M83 zdecydowanie ją posiada.

    7. Moderat
    @ Poznań Dla Ziemi



    Uzasadnienie: Jedna z najciekawszych płyt elektronicznych tego roku zabrzmiała w Poznaniu. I to jak! Nagłośnienie było fantastyczne, a basy z "Rusty Nails", czy "Slow Match" zabrzmiały w pełnej krasie. Pogłoski o słabnącej pozycji niemieckiej elektroniki należy uznać za zdecydowanie przesadzone - Moderat jest kolejną jej nadzieją.

    6. Pendulum
    @ Heineken Open'er Festival



    Uzasadnienie: Błąd numer jeden - oceniać tą formację tylko po przesłuchaniu płyty, bo grupa z Australii jest zdecydowanie koncertowa. I co tutaj dużo mówić, powtórzę siebie z relacji z Open'era - to była po prostu kwintesencja wolności, utraty kontroli i skupienia na jednym tylko problemie, to znaczy skoczenia odpowiednio wysoko. ; ) Bardzo czekam na powrót do Polski i myślę, że jest on realny.

    5. Calvin Harris
    @ Orange Warsaw Festival



    Uzasadnienie: Woo, hoo, panie Harris, co za postęp! Pierwsza płyta była kiepska i monotonna, druga to zdecydowany skok w górę, a zaprezentowane show pierwszorzędne! Ogromna w tym zasługa przebojowego potencjału muzyki i tego w czym Calvin Harris jest najlepszy - umiejętnego balansowania na granicy kiczu bez jej przekraczania. "I put my shoes on and I'm ready for the weekend" i basta.

    4. Crystal Castles
    @ Heineken Open'er Festival



    Uzasadnienie: Krytykowanie Crystal Castles po tym występie ze względu na nieczysty wokal Alice Glass mnie rozbroiło - to tak jakby atakować Rafała Blechacza za brak gitary basowej w graniu Chopina. Dzicz, krzyk i totalna pierwotność, która przecież objawia się już w samej muzyce, która flirtuje z prostym brzmieniem pierwszych komputerów, zdominowały i ten występ. Według mnie niesamowite show, które koniecznie chcę jeszcze zobaczyć! Ale i mam świadomość, że tego typu granie koncertów wymaga zaakceptowania pewnej konwencji i niektórym się ona nie podoba - i poniekąd to rozumiem. Ja jednak jestem "na tak" jak cholera! ; )

    3. Animal Collective
    @ Jarocin Festiwal



    Uzasadnienie: Jarocin i Animal Collective? Od początku brzmiało to dziwnie i w rzeczy samej widok Pandy grającego dla przyćpanych punkoli był dla mnie groteskowy. Szybko rzekłem sam do siebie "pieprz to, Kubuś, nie po to się tyle tłukłeś" no i wszedłem całym sobą w muzykę. Początkowo było transowo, wręcz noisowo, później pojawiły się kawałki w bardziej tradycyjnej formie i poszliśmy w górę. Wbrew wielu opiniom, ja jednak uważam, że obie części koncertu były zdecydowanie udane. Teraz tylko oczekuję "rewanżu" i zobaczenia Animal Collective w innym miejscu - może być drogo, ciasno, byle nie był to znowu Jarocin.

    2. Basement Jaxx
    @ Heineken Open'er Festival



    Uzasadnienie: Jeżeli mówimy o koncertach opartych o energię - absolutny killer roku. ; ) Ciężko w sumie się rozwodzić w pięknych słowach nad występem, bo i trzeba było to poczuć na swojej skórze żeby wiedzieć czemu do końca festiwalu w każdym kiblu, czy prysznicu wszyscy podśpiewywali "Where's Your Head At?". Pełen profesjonalizm, świetny kontakt z widownią, ochy i achy można mnożyć w nieskończoność.

    1. Radiohead
    @ Poznań Dla Ziemi



    Uzasadnienie: O tym koncercie tyle napisano i powiedziano, że nie da się poruszyć tego tematu bez popadania w banał. Będzie bardzo krótko i rzeczowo - warto było czekać tyle czasu i ogromne oczekiwania zostały w pełni zaspokojone. Odnoszę wrażenie, że za kilka lat w kwestii koncertowej rok 2009 będziemy wspominać właśnie głównie w oparciu o Radiohead. Tylko jeden niuans... niech wrócą szybciej niż ostatnio? : )



    Lun 13 Abr – Fisz Emade
    Vie 29 May – Bydgoszcz Smooth Festiwal
    Jue 2 Jul – Heineken Open'er Festival 2009
    Vie 17 Jul – Jarocin Festival 2009
    Mar 25 Ago – Radiohead - Poznań dla Ziemi
    Vie 4 Sep – Orange Warsaw Festival 2009
    Jue 1 Jul – Heineken Open'er Festival 2010
  • Open'er 2010 moich marzeń

    7. Aug. 2009, 14:12

    Jue 1 Jul – Heineken Open'er Festival 2010

    ELEKTRONIKA

    Cut Copy - twórca niezliczonej ilości wakacyjnych przebojów, w sam raz na którąś ze scen gdy słońce jeszcze świeci. ; -) Pendulum udanie przetarło australijskie szlaki, czekamy na Cut Copy.

    Ellen Allien - niemiecka dama muzyki elektronicznej - nie zdarzyło jej się popełnić słabego albumu, na dodatek jej show jest niezwykle widowiskowe i klimatyczne. W sam raz do namiotu!

    Burial - okay, dubstepu jest we wszelakich mediach za dużo, jak to mawiają - "dubstep, srapstep, Twoja stara step", ale i tak z chęcią pokontemplowałbym przy "Archangel" i wielu innych kawałkach tego diabelnie uzdolnionego Brytyjczyka.

    Digitalism - ale ze swoim repertuarem, a nie setem DJskim!

    Junior Boys - mistrzowie synth-popu, co prawda pojawili się na ENH, ale to zespół z grona tych, które powinny się pojawiać co najmniej raz na rok. ; )

    Ladyhawke - bo dziewczyna ma powera, jej płyta jest przebojowa i nigdy nie widziałem na żywo wokalistki z Nowej Zelandii.

    Daft Punk - czy trzeba coś mówić? Nie wiem czy to wykonywalne fizycznie dla organizatorów, ale nie tylko ja wyczekuję tego momentu ze zniecierpliwieniem.

    Simian Mobile Disco - będą w trakcie promocji płyty "Temporary Pleasure", muzyka świetnie nadaje się do kicania i pozwoli rozruszyć każdą publikę. A co dopiero tak dobrą, jak tą z Open'era. ; )

    Justice - bo ich show na zakończenie festiwalu byłoby perfekcyjne. Poza tym nowa płyta w 2010 roku. Do that dance!

    HH & POP

    DJ Krush - Japończycy zawsze byli mocni w hiphopowe klocki, a występy Krusha to wręcz mistrzostwo w kwestii budowania nastroju.

    Macy Gray - potrafiła zadowolić drętwą publiczność na Smooth Festivalu, na Open'erze byłby więc mega bounce. Zresztą - jej kawałki chyba nigdy nie zaczną się starzeć.

    Kings of Convenience - nowa płyta na dniach, poza tym miło zapełniliby lukę wykonawców, którzy grają muzykę pogodną, ale spokojną. W sam raz do czilautu na trawce z grupką znajomych.

    Amy Winehouse - marzenie! Amy ćpa, leje fanów, miewa tysiące durnych pomysłów na minutę, ale co by to znaczyło wobec usłyszenia na żywo jej głosu? Drugiego takiego przecież na świecie nie ma.

    Mos Def - skoro swoją nową płytą ukontentował nawet indie snobów z Pitchforka... ; )

    Regina Spektor - ot, jak to Regina - klimat, ciekawa warstwa tekstowa, no i gwarancja jakości występu na żywo.

    M.I.A. - bierz to dziecko i wpadaj!

    INDIE & ROCK

    Phoenix - są jak wino - im starsi, tym lepsi. A płyta "Wolfgang Amadeus Phoenix" jest po prostu diabelnie przebojowa.

    Fleet Foxes - czy trzeba coś tłumaczyć? Wielcy nieobecni edycji 09, czas nadrobić.

    Animal Collective - ile dałbym żeby zobaczyć ich w normalnym miejscu... (czytaj - nie po raz drugi w Jarocinie).

    Cymbals Eat Guitars - obok The Pains of Being Pure at Heart jeden z najgorętszych debiutów roku. Mają chłopaki moc, poza tym warto wylansować tak zacny zespół.

    Friendly Fires - nie jest to wielce wymagająca muzyka, ale czy ktoś potrafi stać spokojnie słuchając "Skeleton Boy"? Właśnie.

    Beck - wielki muzyk, wielka osobowość, wielka gwiazda.

    Sufjan Stevens - pomóżmy temu biednemu człowiekowi kompletować wizję muzycznego spisywania świata, wspominał o Polsce ("Casimir Pulaski Day"), warto się odwdzięczyć. ; ) Poza tym to genialny tekściarz, ot co.

    Yeah Yeah Yeahs - Karen rozruszałaby wszystkich i przekonała marudnych, że kawałki z "It's Blitz!" też mają moc.

    My Bloody Valentine - możecie się śmiać, ale ja po prostu kocham to zawodzenie w stylistyce shoegaze.

    Koszt stworzenia Open'era z powyższymi wykonawcami zapewne przekracza roczny budżet Polski, ale pomarzyć zawsze można. ; -) Do zobaczenia za rok, oby w asyście części wyżej wymienionych! : -))

    UPDATE (czyli co mnie podjarało na tyle, że zechciało mi się zedytować żurnala)

    Florence and The Machine - debiut roku, przebojowy, ale ambitny pop, wyrazista osobowość Florence Welch... ochy i achy można mnożyć. Zapraszać ją, bo to perła!

    Grizzly Bear - wątpliwe, jakoś nie widzę tego typu grania na Open'erze, ale nie zmienia to faktu, że każdy promyk nadziei cenny jest. Nie pozdrowię tych, którzy zobaczą ich na Ars Cameralis na Śląsku, bo za bardzo Wam zazdroszczę. <3

    The Flaming Lips - wydali tyle świetnych płyt, a tegoroczne "Embryonic" i tak potrafiło mnie zaskoczyć in plus i spowodować, że słucham ich bez przerwy. Chyba jeśli chodzi o rock - tegoroczny zwycięzca. Geniusz nie wymaga zresztą długiego tłumaczenia, a jeszcze dodajmy sobie do tego ich bajkowe występy na żywo... Proszę, proszę, zaproście ich!
  • Heineken Open'er Festival 2009

    6. Jul. 2009, 19:57

    Jue 2 Jul – Heineken Open'er Festival 2009

    Kolejna edycja Heineken Open'er Festival przeszła do historii. Pod wieloma względami była ona przełomowa - pierwszy raz w Gdyni pojawiło się aż tylu ludzi (prawie 70 tysięcy), po raz pierwszy można też uznać, że Open'er wszedł do europejskiej ścisłej czołówki. Najlepiej zaświadczyli o tym sami uczestnicy, którzy potrafili przebyć do Gdyni setki, bądź tysiące kilometrów - Polacy, Brytyjczycy, Ukraińcy, Węgrzy, Rosjanie, Litwini, czy nawet Portugalczycy.

    Przyjazd oraz DZIEŃ 1.

    Było sporo obaw. Od samego rana Trójmiasto było doszczętnie zalane, a dostanie się do centrum Gdańska graniczyło z cudem, ponieważ woda sparaliżowała miasto. Media straszyły, ale dobre nastroje spowodowały, że nawet wizja brodzenia po kolana w błocie nie polu na była nam taka straszna. Po przyjeździe na Babie Doły ze zdumieniem zobaczyliśmy, że teren jest jedynie wilgotny i bez większych problemów namioty zostały wbite. Nastąpiła wyczekiwana pełna integracja. ; )

    Skupiamy się jednak na muzyce, a ta zabrzmiała w Gdyni dnia następnego. Wszystko zaczęło się od 17-ej, koncertem polskiej formacji Old Time Radio. Przyznam bez bicia, że zespołu przed koncertem nie znałem, ale po występie - chcę więcej. ; ) Brzmienie na pograniczu elektroniki, post-rocka, wzbudziło u mnie skojarzenia z Sigur Ros, przy zachowaniu oczywistych różnic i proporcji. Koncert relaksujący, przyjemny, a sam zespół jest dla mnie jedną z największych pozytywnych niespodzianek. Tylko jeden apel do członków zespołu - więcej pewności siebie! Czuło się, że członkowie grupy wręcz przepraszają za to, że występują na Heinekenie, a przecież było to kompletnie nieracjonalne. Nie ja jeden po występie wbijałem sobie w pamięć nazwę grupy do szuflady "sprawdzić ich bliżej". : ) Za występ powinni zaś przepraszać (a paradoksalnie - nie zamierzali) The Car Is on Fire. Ze sceny wiało nudą, publiczność nie bardzo wiedziała jak się zachować i w powietrzu wisiało niezręczne pytanie - "kiwać się, czy stać na baczność?". Brakowało charyzmy, która od biedy może uratować przeciętny koncert, niestety, członkowie grupy nie za bardzo byli w stanie nawiązać kontakt z publicznością. I tyle o tym koncercie, bo i zapewne szybko o nim zapomnę. Po The Car Is On Fire przyszedł czas na kolejny przeciętny koncert, wzbudziło to we mnie pewne rozczarowanie (cholera, drugi z rzędu?!). Mam na myśli Renton. Począwszy od tego, że dyskutowałbym z umieszczaniem ich na Main Stage, po stwierdzenie, że się tam po prostu "spalili". Zgoda, przy paru kawałkach noga chodziła szybciej, ale ten koncert był dla mnie synonimem słowa "przeciętniactwo". Ot, nawet ubiór zaczerpnięty od Franz Ferdinand, bo że brzmienie też, to rzecz oczywista. Kiedy Polacy opuścili scenę, przyszedł czas na koncert, który wzbudzał ogromne emocje jeszcze przed rozpoczęciem - Arctic Monkeys. Zapewne fani rozpiszą go na tysiąc sposobów z naciskiem na detale, ja jako osoba postronna i trzeźwo patrząca na zespół (moje nastawienie do niego jest w pełni neutralne), powiem tak - było nieźle. Zgoda, problemy techniczne odrobinę zakłóciły klarowność przekazu (brawa dla fanów grupy za brak gwizdów i cierpliwość, to się ceni), ale nie za bardzo to przeszkadzało - skakało się bardzo przyjemnie, poza tym, bez względu na pogląd i gust - Arctic Monkeys są jednym z zespołów pokoleniowych dzisiejszych nastolatków, czy to nam się podoba, czy nie. Bez opadu szczeny na ziemię, ale wrażenie po występie Alexa i kumpli jest dobre. Koncert, który bezapelacyjnie zachwycił miał jednak dopiero nadejść. Mówię oczywiście o Basement Jaxx. Niektórzy patrzyli na mnie z pewnym zdziwiniem przed koncertem ("do diabła, czemu on jest taki podekscytowany?"), ale zapewne pół godziny później nawet najwięksi maruderzy skakali w rytm "Good Luck", czy "Where's Your Head At". Show totalne, odbiór totalny (jak spojrzałem kątem oka na telebim i ujrzałem obraz na którym nieprzebrana masa skacze w górę - miałem ciary), niesamowita charyzma, taniec, brzmienie. Tradycyjnie znane utwory przeplatały się z kawałkami przerobionymi nieomalże nie do poznania. Basement, uwielbiam Was od dawna, ale moja miłość po tym koncercie jeszcze przybrała na sile. Mimo, że był to pierwszy dzień - po koncercie wracałem naprawdę zmęczony i szczęśliwy, że jestem w Gdyni.

    DZIEŃ 2.

    Wielu - w tym ja - określało jego skład przed festiwalem mianem najsłabszego na tegorocznym Open'erze. Bawiłem się jednak w piątek bardzo, bardzo dobrze, jestem zaskoczony in plus! Zacząłem w namiocie na awangardowym Paristetris. Były trzaski, wrzaski, brzmienie nieregularne, pozbawione chwytliwego refrenu. Pozytywne wrażenie zrobiła w szczególności wokalistka - świetny głos, wyczucie rytmu, nie bez znaczenia jest też doskonała prezencja. ; ) Paristetris wygrali tym koncertem zainteresowanie sporej grupki ludzi i mimo, że nie określiłbym go mianem wybitnego - będę bez wątpienia obserwował rozwój zespołu. Po występie pobiegłem usłyszeć Superxiu na scenie Young Talents. Dzięki Bogu nie okazali się kolejnym nudnym klonem Franz Ferdinand, zespół nadaje brzmieniu swoją "rysę". Ciężko mimo wszystko się o nim rozpisywać - dobry indie rock, ale mamy tego na rynku jednak bardzo dużo. Po Superxiu dalej polskie akcenty, ale już z naleciałościami brytyjskimi. ; ) Mowa o FlyKKiller. Jako, że tegoroczny Open'er pozbawiony został pierwszoligowego trip-hopu (za rok koniecznie to nadrobić, drodzy panowie z Alter Art), występ był przeze mnie bardzo oczekiwany. Pati wokalnie dała radę, na przekór wielu krytycznym opiniom o jej umiejętnościach w tej materii. Zadowolony byłem tym bardziej, że Flykkiller nie ograniczył się do powielania w całości nagrań z krążka, czuć było ducha występu na żywo i pewnej improwizacji. Mogę śmiało powiedzieć, że tym koncertem grupa, a w szczególności Pati - zrobili mi dobrze. ; ) O 20-ej po raz pierwszy tego dnia stawiłem się pod Main Stage na Gossip. Zgoda, każdy o tym pisze, ale i ja muszę - Beth Ditto jest po prostu cudowna. Nie wiem ile ta kobieta waży, ale byłem pod wrażeniem jej pewności siebie, braku jakichkolwiek kompleksów, lekkiego kroku. Szacunek wzbudza też charyzma Beth - od razu zdobyła przychylność publiczności i wciągnęła ją do świetnej zabawy. Koncert miał parę słabszych momentów i przestojów, ale ogólnie wrażenie jest zdecydowanie pozytywne. Uderzające jest to w jakim stopniu Ditto dominuje na scenie - grupa jest praktycznie niewidoczna przy swojej wielkiej ciałem i duchem liderce. ; ) Świetne show (szczególnie zejście do publiczności!), a moje gardło, które zregenerowało się po Basement Jaxx ponownie dostało w kość. Bynajmniej nie odpoczęło na kolejnym koncercie - Duffy. Szczerze? Szedłem bardziej pod kątem zdobycia dobrego miejsca na koncert Crystal Castles, a w efekcie końcowym bujałem się na koncercie Brytyjki ze sporym podziwem skierowanym wobec jej głosu. Niesamowity wokal, umiejętność poruszania się po wielu tonacjach. Duffy sprawiała wrażenie odrobinę nieśmiałej, nie złapała kontaktu z publiką niczym Ditto, ale wzbudziła sympatię widowni. No i miło było pośpiewać "Rockferry", cholera jedna wie skąd znałem cały tekst, nie ten jeden raz na HOFie złapałem się zresztą na zaskoczeniu tego typu. ; ) Tyle jednak o Duffy, bo piątek zakończyłem wielce oczekiwanym Crystal Castles. Przed koncertem moja opinia o ich płycie była letnia, ale po zobaczeniu w Sieci zapisów występów - koniecznie chciałem tam być i to w dobrym miejscu. Powiem niezbyt ładnie - Alice, kochana, byłem rozjebany! Szaleństwo, totalna utrata kontroli, pierwotne dźwięki, które wzbudzały równie pierwotne reakcje (wściekłe krzyki, skoki z całych sił, wychodziłem z namiotu bez koszulki... ; d), do tego ta gra świateł! Cudo, jeden z tych koncertów, które powodują, że na dany zespół patrzysz całkiem inaczej - mówię to, słuchając podczas pisania tego tekstu właśnie Crystal Castles.

    DZIEŃ 3.

    Sobota, nareszcie sobota! Obsada była w rzeczy samej imponująca. Show zaczął Fisz Emade. Mimo, że mam ponad 1000 scrobblingów Fisza - byłem szczerze zaskoczony! Gdy występował z Heavi Metal Tour w małym klubie gdzie go ostatnio widziałem było bardziej sennie, spokojnie, zaś na Heinekenie zdecydowanie szybciej, momentami wręcz rockowo, co pokazało, że Waglewscy świetnie potrafią dopasować granie do sytuacji i otoczenia. Koncert dał radę. ; ) Ręka sama chodziła przy "Imitacje", czy "30 cm", nawet kawałki z nowej płyty, którą zwykłem krytykować, zabrzmiały dobrze, co spowodowało, że chyba dam jej drugą szansę. Po koncercie udałem się na World Stage na Madness. Szczerze przyznam, że w tym wypadku nie poświęciłem zespołowi 100% uwagi (wtajemniczeni pamiętają... ;d), ale dobrze sprawdzili się jako tło. Relaksująca chwila czillautu przed występami wyższej rangi, dobrze chyba się stało, że wylądowali na World Stage, a nie na Mainie, na scenę główną są według mnie jednak za słabi. Potem czas na żywą legendę - Faith No More. Są koncerty na które trzeba pójść bez względu na pewne rozbieżności gustu. Nie słucham tego typu muzyki zbyt często, ale i tak występ zrobił na mnie spore wrażenie - oczywiście Mike Patton nawiązał doskonały kontakt z publicznością. Mam się czym chwalić przed potomnymi, a i wielkie brawa dla Alter Art za wywalczenie obecności grupy na Open'erze, obcokrajowcy z którymi rozmawiałem podkreślali, że w ich oczach nadało to festiwalowi dużo prestiżu. Myślami uciekałem jednak cały czas w stronę Pendulum, którego ogłoszenie przez Ziółkowskiego spowodowało, że zdecydowałem się kupić karnet. Było mocno, szybko, potwornie energetycznie. Ze sceny dobiegały krzyki "Lose control" i tak właśnie się na tym koncercie działo - totalna utrata kontroli, tradycyjnego myślenia, liczyła się tylko muzyka i to żeby skoczyć wyżej i krzyknąć głośniej. Coś nieprawdopodobnego, szczególnie pod sceną. Czuję, że gdy lato minie i będę zawalony pracą, nie raz z sentymentem wrócę do tego koncertu, był dla mnie kwintesencją poczucia wolności. Po Pendulum biegłem do namiotu. Przydało się regularnie uprawianie tegoż sportu, dotarłem na M83 stosunkowo szybko. Niestety, straciłem "Kim & Jessie", ale "Skin of the Night" i w szczególności "Colours" wprowadziły mnie w trans. Stałem wymęczony po Pendulum i łapałem każdą pojedynczą nutę. Świetne aranżacje, były pokłony i dla brzmień ambientowych i dla shoegaze. Muzyka z najwyższej półki, jak to się zwykło mawiać, nie do słuchania, a do doznawania. ; ) Szkoda tylko, że występ trwał zaledwie ok. godzinę. Nastąpiła ewakuacja do namiotu i sen, który po raz pierwszy trwał więcej niż 3,5 godziny - trzeba było zebrać siły na niedzielę z potężnym line-upem.

    DZIEŃ 4.

    Jak to rano zaśpiewaliśmy - "Ta ostatnia niedzielaaaaa". Ale za to jaka! Rozkład jazdy na scenach niczym na Glastonbury, niezwykle przydatna okazałaby się umiejętność teleportacji. Napięcie było czuć od rana, każdy chciał już wylądować pod scenami! Zacząłem na Main Stage, grał mój polski numer jeden - O.S.T.R.. Ciężko mi się wypowiadać, bo i mam niejednoznaczną opinię o koncercie. Z jednej strony - bawiłem się na wielu kawałkach doskonale, z drugiej zaś momentami byłem... zażenowany. Ostry chyba odrobinę przesadził z alkoholem, jego pieprzenie było naprawdę męczące. Pewne rozbawienie mogło wzbudzać bojowo wykrzyczane "Jebać komercję". Wszystko ładnie i pięknie, ale dziwnie zabrzmiało to na HEINEKEN Open'er Festival, na festiwalu gdzie karnet kosztuje 340 złotych, a duża część ludzi szasta kasą na prawo i lewo. Pominę już fakt, że sam O.S.T.R. był tradycyjnie w bardzo antykomercyjnej koszulce Reeboka, która kosztuje w sklepie dobrą stówę. Ale dobra, jebać komercję. ;) Grunt, że koncert był niezły, pozwolił się rozkręcić. Po Adamie pognałem na Buraka Som Sistema. Lubię ich debiutancki album, liczyłem na dobrą zabawę, ale nie liczyłem na aż tak dobry występ! Słowo klucz występu - energia. Latałem w powietrzu na niezłych wysokościach, klimat był naprawdę gorący, a muzyka doskonale korespondowała z piękną pogodą. Do tego piękne Polki zaproszone na scenę (dziewczyny, byłyście świetne! ; d), parę fajnych pomysłów zespołu (zejście w dół, a potem wyskok na raz). Wybawiłem się tak, że po koncercie naprawdę solidnie czułem stawy i musiałem popędzić coś zjeść. Ale jako się rzekło - teleportacja by się przydała, bo trzeba było szybko wracać na World Stage do Santigold. Buraka Som Sistema swoim genialnym występem na tyle podbiła poprzeczkę, że występ Santi ocenię jako niezły, ale nie rewelacyjny. Były kawałki ze świetnej debiutanckiej płyty, można było pokręcić biodrami przy "Creator" czy "Say Aha", sama Santigold też musiała swoim obcisłym ubiorem poruszyć wyobraźnię. ;) Pełen szacunek też dla tancerek - co one tam robiły! Tak potrafią się ruszać chyba tylko ludzie z czarną skórą i odpowiednimi genami. Trzy świetne koncerty za nami, ale nie mamy czasu złapać oddechu, bo pędzimy na osławione Kings of Leon. I tutaj będzie nagana od wujka Kubusia - nie podobało mi się! Z tego co słyszałem, sprowadzenie KOL było ponoć ogromnym wyzwaniem organizacyjnym i wymagało dużego wysiłku, kompletnie nie było tego wielkiego klimatu czuć ze sceny. Zespół sprawił według mnie wrażenie jakby chciał ten koncert, mówiąc kolokwialnie, "odpykać". Brzmiało to identycznie jak muzyka z płyt zespołu, zero inwencji, marny kontakt z publicznością. Zgoda, przyjemnie było pokrzyczeć na "Sex On Fire", czy "Use Somebody", ale po zespole, któremu poświęca się tyle uwagi spodziewałem się zdecydowanie więcej. Wymowne jest zresztą to, że publiczność nie domagała się zbyt głośno bisów. Może hiperbolizuję i w grę wchodzi też to, że byłem potwornie zmęczony, ale Kings of Leon okazało się dla mnie największym rozczarowaniem - może zespół jest w moich oczach po prostu ofiarą szału medialnego na swoim punkcie? Moją opinię umocnił kolejny koncert, który swoją wysoką jakością kontrastował z KOL - Placebo. I tutaj przyznam, że po występie poczułem się trochę zawstydzony. Zdarzało mi się nie raz i nie dwa wypowiadać o grupie i jej frontmenie ironicznie, a tymczasem koncert naprawdę mi się podobał. Siedziałem pod telebimem, a to jak wybrzmiał głos Briana Molko określić można chyba tylko słowem magia. Czego by nie mówić o wizerunku tego człowieka, posiada niesamowity talent. Cały koncert był zresztą naprawdę klimatyczny. W powietrzu wyczuwało się już jednak pewien smutek - HOF powoli dobiegał końca, zostało tylko The Prodigy. Prodigy, które zresztą jak zawsze okazało się świetne. Dawka energii jaka popłynęła ze sceny była imponująca, zabrzmiały wszystkie kawałki, które chciałem usłyszeć, jedyny negatywny akcent był zaś dziełem części publiczności. Wokalista poprosił o zejście na dół (podobnie zrobiono na Buraka Som Sistema) i pierwsze w rzędy w rzeczy samej to zrobiły, ale z tyłu można było usłyszeć okrzyki dezaprobaty i gwizdy. Brak słów, jeżeli ktoś był tak nastawiony, może lepiej było w ogóle się nie wybierać i nie psuć ogólnego wrażenia? :) Ale w mojej głowie ten występ i tak był fantastyczny i The Prodigy są po prostu żywą legendą grania na żywo. Gdy niebo zaczęło się przejaśniać i występ dobiegał końca - poczułem cholerny, cholerny smutek. Open'er dobiegł końca, zostało tylko odtańczenie z przypadkowo napotkanymi ludźmi "Love Is In The Air", które było dla mnie kwintesencją tego festiwalu i serdeczności napotkanych ludzi - byliście cudowni. ;)

    NAJLEPSZE KONCERTY
    1. Basement Jaxx
    2. Crystal Castles
    3. Buraka Som Sistema
    4. Pendulum
    5. The Prodigy

    ROZCZAROWANIA
    1. Kings of Leon
    2. The Car Is On Fire
    3. Madness (jednak odrobinę rozczarowanie)

    I jeszcze krótki wątek osobisty - wielkie dzięki dla wszystkich z którymi się bawiłem - Asia, Paula, obie Moniki, dla ekipy z Rybnika (w szczególności dla Martyny - nie każdy zna osobę, która prawie przez pomyłkę dostała wpierdol od ochroniarza na Santigold, haha!), dla Iwony, ludzi z mojego Kwidzyna, dla Adama z Przemyśla, dla Karoliny (rozmawialiśmy ponad 5 minut!), Doroty, dla Szkotów, dla wszystkich o których tu nie napisałem, bo zapomniałem! Długo będę pamiętał też słynne - Ruda Kurwa Stage, nasze szoł Ostre Sucze Nocą, przeróbkę "Klanu", Beatę i Bajm, nasz balon Kunia, którego Asia wkręciła w wiatrak w House (: DDD).

    ... Aha, do cholery, nie jestem podobny do Moby'ego.

    Do zobaczenia za rok! :)
  • Muzyczne podsumowanie roku 2008

    3. Dez. 2008, 19:48

    Muzyczne podsumowanie roku 2008!
    LastFM zdecydowało się na oficjalne podsumowanie roku 2008, czas i na mnie. Od razu zaznaczam, że siłą rzeczy wszystkie nominacje są mocno subiektywne, oparte o mój gust muzyczny. Zdaję sobie sprawę z tego że części albumów, które odegrały jakąś tam rolę w roku 2008 nie udało mi się odsłuchać, zapoznałem się jednak z "crackami" roku, płytami o których mówiono najwięcej i które były najwyżej oceniane. Można o minionym roku mówić różnie - wielu narzekało na brak naprawdę głośnych, oczekiwanych premier. Premiery głośne jednak były i to liczne. Było Coldplay, MGMT, Goldfrapp, Sigur Ros, czy oczekiwane od lat Portishead, pojawiło się też parę zaskoczeń, płyt które nieoczekiwanie okazały się prezentować bardzo wysoki poziom (debiut Santogold, "Dear Science" TV on the Radio, czy Fleet Foxes). Regulamin zabawy jest prosty - 5 nominacji (dla uhonorowania tych którym do bycia "naj" trochę zabrakło), ale zwycięzca może być tylko jeden. Oczywiście najbardziej istotne "honory" zostają ogłoszone na sam koniec zestawienia. Zapraszam w muzyczną podróż po rozmaitych stylach i gatunkach!

    Polska płyta roku:
    * Loco Star - "Herbs"
    * O.S.T.R. - "Ja tu tylko sprzątam"
    * NATU + Envee - "Maupka Comes Here"
    * Oszibarack - "Plim Plum Plam"
    * Afro Kolektyw - "Połącz kropki"

    Wygrany: O.S.T.R. - "Ja tu tylko sprzątam"
    Uzasadnienie: Najnowsza płyta O.S.T.R. nie jest może wydarzeniem na miarę "Jazzurekcji", czy "Hollyłódź", ale to i tak produkcja która od pierwszego do ostatniego utworu jest utrzymana na bardzo wysokim poziomie. Dobre beaty, pomysłowe teksty pełne gorzkich, trafnych uwag - tradycyjnie, jak to u O.S.T.R. - wszystko jest "international level".

    Image roku:
    * Kanye West
    * Santogold
    * Beck
    * Goldfrapp
    * Fleet Foxes

    Wygrany: Goldfrapp
    Uzasadnienie: Takie czasy, kwestie wizerunkowe także odgrywają istotną rolę. Goldfrapp tradycyjnie wraz z kolejnym wydawnictwem odrobinę zmienia nastrój muzyki jak i sam image. Ten, jak to u Goldfrapp, pełen kobiecości, klasy, stylu, no i w tym roku jeszcze bardziej seksowny - kto nie widział Alison na żywo niech żałuje straty widoku tej genialnej wokalistki w przykrótkiej, różowej sukience. ; ) Goldfrapp to ikona tego jak budować swój wizerunek i stać się marką w świecie muzyki alternatywnej.

    Występy na żywo roku:
    * Goldfrapp
    * Santogold
    * N*E*R*D
    * Beck
    * The Roots

    Wygrany: The Roots
    Uzasadnienie: Wszyscy nominowani dają wspaniałe show, ale The Roots wygrali za... pokorę. Dają nieprawdopodobne, pełne energii widowisko bez względu na to czy grają na Glastonbury czy w zadymionym klubie w Bukareszcie. Chłopaki z The Roots niezmiennie prezentują pełen profesjonalizm i zarażają publikę swoimi rytmami i pełnym entuzjazmu podejściem do życia.

    Jakość tekstów utworów:
    * Thievery Corporation - "Radio Retaliation"
    * O.S.T.R. - "Ja tu tylko sprzątam"
    * Kanye West - "808s and Heartbreaks"
    * Goldfrapp - "Seventh Tree"
    * Portishead - "Third"

    Wygrany: Portishead - "Third"
    Uzasadnienie: Inaczej być po prostu nie mogło. Prawdziwy koncept, artyzm, umiejętność przekazania nośnej treści, czegoś co pobudza słuchacza do refleksji. Czasem sfera tekstowa w niezwykle ciekawy sposób łączy się z samym brzmieniem - za przykład niech posłuży "Machine Gun" gdzie rytm wygrywają tytułowe... strzały z karabinu maszynowego!

    Nagroda publiczności (najwyższe średnie ocen na RYM):
    * Fleet Foxes - "Fleet Foxes"
    * Portishead - "Third"
    * MGMT - "Oracular Spectacular"
    * TV on the Radio - "Dear Science"
    * Goldfrapp - "Seventh Tree"

    Wygrany: Portishead - "Third"
    Uzasadnienie: Liczby mówią na RYM same za siebie, za wiele więc nie ma czego komentować. Warto może jedynie dodać że jeszcze na parę dni przed zamknięciem zestawienia to TV on the Radio byli przed Portishead.

    Debiut roku:
    * Santogold - "Santogold"
    * NATU + Envee - "Maupka Comes Here"
    * Lulu Rouge - "Bless You"
    * Grand Agent - "Adult Contemporary"
    * Fleet Foxes - "Fleet Foxes"

    Wygrany: Lulu Rouge - "Bless You"
    Uzasadnienie: Nie dość że debiut to i kompletne zaskoczenie. Nie jest o tej płycie szczególnie głośno, zabierając się do słuchania odgórnie nie miałem zbyt dużych oczekiwań, a to co usłyszałem po prostu wgniotło mnie w fotel. Niesamowity klimat to zdecydowanie największy atut tego albumu. Od pierwszego do ostatniego kawałka ta duńska formacja zabiera nas w psychodeliczny, mroczny, ale jednocześnie fascynujący świat elektronicznych brzmień. Cholera, czekam na drugi album!

    Teledysk roku:
    * Kanye West - "Love Lockdown"


    * Santogold - "Creator"


    * Katy Perry - "I Kissed A Girl"


    * Goldfrapp - "Happiness"


    * Coldplay - "Viva la Vida"



    Wygrany: Katy Perry - "I Kissed A Girl"
    Uzasadnienie: O płycie Katy Perry można mówić dużo, ale na pewno nie że jest dobra. Mimo wszystko - dwa udane utwory na niej są, a tym zdecydowanie najlepszym jest w pewnym sensie hit roku, "I Kissed A Girl" właśnie. Klip z kuszącą i stylową Katy Perry zrobiony jest profesjonalnie, to raz, a dwa że warto w sposób szczególny wyróżnić kawałek który spodobał się większości słuchaczy bez względu na to czy preferują elektronikę, rock, czy po prostu pop.

    Płyta Hip-Hop
    * Grand Agent - "Adult Contemporary"
    * O.S.T.R - "Ja tu tylko sprzątam"
    * The Roots - "Rising Down"
    * Kanye West - "808's & Heartbreak"
    * N*E*R*D - "Seeing Sounds"

    Wygrany: N*E*R*D - "Seeing Sounds"
    Uzasadnienie: Konkurencja była bardzo mocna, ale Pharrell ze swoimi starymi znajomymi z N*E*R*D nareszcie znaleźli złoty środek. Grupa od lat bawiła się mieszaniem rocka i hip hopu, wychodziło to różnie, ale "Seeing Sounds" to już pełen sukces - płyta jest równa, energetyczna i diabelnie uzależniająca.

    Utwór hip hopowy roku:
    * "American Boy" - Estelle
    * "Criminal" - The Roots
    * "Say You Will" - Kanye West
    * "Sooner or Later" - N*E*R*D
    * "Paranoid" - Kanye West

    Wygrany: "American Boy" Estelle
    Uzasadnienie: Syndrom Katy Perry - kolejna przeciętna płyta, która zawiera jednak parę perełek. Jedną z nich bez wątpienia jest hitowe "American Boy" nagrane wspólnie z Kanye Westem. Utwór przez długi czas nie schodził ze szczytów list przebojów i nie ma w tym nic dziwnego. Znacie kogoś kto nie zaczyna się ruszać słysząc ten kawałek? Ja nie.

    Płyta elektroniczna roku:
    * Lulu Rouge - "Bless You"
    * Santogold - "Santogold"
    * Portishead - "Third"
    * Supreme Beings of Leisure - "11i"
    * Thievery Corporation - "Radio Retaliation"

    Wygrany: Portishead - "Third"
    Uzasadnienie: Czy jest potrzebne? Portishead kazało czekać na płytę kupę lat, a po wydaniu jej można powiedzieć że w pełni spełnili ogromne oczekiwania. Przy takiej formie grupy z Bristol pozostałe nominowane płyty, mimo ich bardzo wysokiej jakości, były parę kroków z tyłu.

    Utwór elektroniczny roku:
    * "Machine Gun" - Portishead
    * "Cut Me Loose" - UNKLE
    * "Happiness" - Goldfrapp
    * "Creator" - Santogold
    * "Sweet Tides" - Thievery Corporation

    Wygrany: "Creator" - Santogold
    Uzasadnienie: Utwór który wzbudza drganie każdej komórki ciała słuchacza. Nieprawdopodobnie dobry bit, "agresywny" wokal, chociaż to rytm przesądza o klasie kawałka - nie pozwala o sobie zapomnieć i w pojedynkę niezwykle wiele wnosi do płyty młodziutkiej Brytyjki.

    Płyta Rock:
    * Beck - "Modern Guilt"
    * Coldplay - "Viva la Vida or Death and All His Friends"
    * TV on the Radio - "Dear Science"
    * Fleet Foxes - "Fleet Foxes"
    * Robert Forster - "The Evangelist"

    Wygrany: TV on the Radio - "Dear Science"
    Uzasadnienie: Szacunek dla każdego z nominowanych, poziom diabelnie wysoki. TV on the Radio zaskoczyło jednak w tym roku totalnie - płyta jakże inna od poprzednich i o ile ciekawsza! Doprawdy, mimo starań, nie umiem wskazać chociażby jednej słabej kompozycji, jest masę energii, ciekawego, rozpoznawalnego brzmienia. Wielkie brawa!

    Utwór rockowy roku:
    * "Golden Age" - TV on the Radio
    * "Modern Guilt" - Beck
    * "Cemeteries of London" - Coldplay
    * "Time to Pretend" - MGMT
    * "Viva la Vida" - Coldplay

    Wygrany: "Cemeteries of London" - Coldplay
    Uzasadnienie: Ten kawałek jest ge-nia-lny. Siłą rzeczy więcej mówi się o singlowym "Viva la Vida", ale "Cemeteries of London" to według mnie jeszcze wyższy poziom wtajemniczenia. ; ) Kapitalne słowa, kapitalny rytm, posiada na dodatek jakiś uzależniający pierwiastek który powoduje że - mimo braku jakiejś wielkiej sympatii dla Coldplay! - potrafiłem przesłuchać ten kawałek 35 razy pod rząd. Nic więcej do dodania.

    <jingle, prowadzący zmieniają stroje, na widowni z nerwów mdleją kolejne osobistości, wkraczamy w decydującą fazę, tadam! ; )>

    Utwór roku:
    * Coldplay - "Cemeteries of London"
    * The Roots - "Criminal"
    * Santogold - "Creator"
    * MGMT - "Time to Pretend"
    * Katy Perry - "I Kissed A Girl"

    Wygrany: Coldplay - "Cemeteries of London"
    Uzasadnienie: Patrzcie uzasadnienie wyżej. ; ) Ten kawałek w tym roku absolutnie mnie zmiażdżył. Wybór nie był jednak łatwy, każdy z tych utworów sporo dla mnie wniósł. Katy Perry to powrót wspomnień z szalonych wakacji w słonecznej Turcji, MGMT to jeden z lepszych bitów kawałka indie rockowego od lat, o Santogold już pisałem, a "Criminal" zasługuje na Oscary, Grammy i wszystkie inne możliwe nagrody za to cudowne zwolnienie w refrenie i wokal. W tym roku to jednak "Cemeteries of London" było według mnie numerem 1.

    Czas na najbardziej istotną decyzję, przez te 12 miesięcy przez odtwarzacz przewinęły się dziesiątki, jeżeli nie setki nowych płyt, czas wybrać tą jedną, jedyną!

    Płyta roku:
    * N*E*R*D - "Seeing Sounds"
    * Kanye West - "808's & Heartbreak"
    * Portishead - "Third"
    * TV on the Radio - "Dear Science"
    * Santogold - "Santogold"

    Wygrany: TV on the Radio - "Dear Science"
    Uzasadnienie: No i jasne. ; ) Cholera, miałem solidne wątpliwości, bo Portishead i TV on the Radio w moim mniemaniu okazały się być "crackami" roku i tymi płytami które za x lat będziemy z liczbą 2008 kojarzyć. Czemu więc TV on the Radio? Chyba wygrali elementem zaskoczenia. Portishead wydając przełomowe dla muzyki jako całości "Dummy" przyzwyczaili nas w pewnym sensie do tego że są geniuszami. TV on the Radio nie zachwycali mnie swoimi poprzednimi dokonaniami, "Dear Science" zaś spowodowało że po każdym z przesłuchań tej płyty mogę wydukać tylko - "no to pozamiatane".

    I tym, cholernie pozytywnym, akcentem kończę. Rok mimo wielu biadoleń zły nie był, parę płyt wybitnych, sporo bardzo dobrych bądź dobrych, niestety jednak też od groma rozczarowań (Sigur Ros! Madonna! Crystal Castles! Girl Talk! No i oczywiście Fisz Emade z tekstami które w swojej grafomanii ocierały się klasą o poziom innej "mocarnej" tego roku - Marii Peszek). Ciszej można mówić o rozczarowaniu płytami Does It Offend You, Yeah?, czy Loco Star (jednak oczekiwałem więcej, cholera), ale moim skromnym zdaniem to Fisz Emade zasłużyli na miano partaczy roku. Różnica klasy pomiędzy "F3", a "Heavi Metal" jest bolesna wręcz...

    Mimo wszystko rok 2008 uznaję za względnie udany, ale liczę że 2009 będzie jeszcze lepszy! ; )
  • Top 50, Big Chart - European Music Taste on LastFM

    16. Jul. 2008, 22:43

    Top 50, Big Chart - European Music Taste on LastFM

    Rules:

    * Source of this text and data base is "Weekly Top Artist" Chart from each European country.

    * Points like on Eurovision - 1st - 12 points, 2nd - 10 points, 3rd - 8 points, 4th - 7 points, 5th - 6 points, and so on - up to 1 point.

    * The highest notes for artist and countries which gave those notes are in brackets.

    Political questions:

    * I've taken countries which are official members of UEFA community.

    * I used name "Macedonia", not "Former Yugoslavian Republic of Macedonia", cause it's current name of this country on LastFM.

    Overall Chart

    1.Coldplay - 455 points (Austria 12pts, Bosnia 12pts, Croatia 12pts, Czech Republic 12pts, Estonia 12pts, Georgia 12pts, Hungary 12pts, Latvia 12pts, Lithuania 12pts, Luxembourg 12pts, Malta 12pts, Netherlands 12pts, Norway 12pts, Romania 12pts, Serbia 12pts, Slovakia 12pts, Slovenia 12pts, Spain 12pts, Sweden 12pts, Switzerland 12pts)
    2.Radiohead - 413 points (Ireland 12pts, Cyprus 12 pts, Greece 12pts, Belgium 12pts, Azerbaijan 12 pts, Albania 12pts, Denmark 12pts, France 12pts, Israel 12pts, Italy 12pts, Macedonia 12pts, Moldova 12pts, Portugal 12pts, Russia 12pts, Turkey 12pts, Ukraine 12pts, UK 12pts)
    3.Metallica - 228 points (Poland 12pts, Bulgaria 12pts, Finland 12pts, Armenia 10pts, Bosnia 10pts)
    4.The Beatles - 154 points (Israel 10pts, Ireland 10pts, Azerbaijan 10 pts, Italy 8pts, Malta 8pts)
    5.Muse - 147 points (Netherlands 8pts, France 8pts, Spain 8pts, Denmark 8pts, UK 8pts)
    6.Red Hot Chili Peppers - 112 points (Bulgaria 8pts, Bosnia 8pts, Lithuania 7pts, Austria 7pts, Switzerland 7pts)
    7.Placebo - 98 points (Russia 10pts, Latvia 10pts, Georgia 8pts, Luxembourg 8pts, Greece 7pts)
    8.Pink Floyd - 84 points (Israel 8pts, Armenia 8pts, Italy 7pts, Georgia 7pts, Turkey 7pts)
    9.Massive Attack - 69 points (Montenegro 12pts, Hungary 10pts, Slovenia 10pts, SSan Marino 10pts, Macedonia 8pts)
    10.System of a Down - 63 points (Armenia 12 pts, Poland 8pts, Cyprus 8pts, Germany 7pts, Estonia 6pts)
    11.Linkin Park - 60 point (Kazakhstan 12pts, Bulgaria 10pts, Estonia 7pts, Czech Republic 6pts, Germany 6pts)
    12.Depeche Mode - 58 points (Belarus 12pts, Serbia 8pts, Bulgaria 6pts, Ukraine 5pts, Croatia 5pts)
    13.Moby - 52 points (Moldova 7pts, Albania 7pts, Belarus 6 pts, Belgium 6pts, Latvia 5pts)
    14.Nirvana - 36 points (Azerbaijan 8pts, Slovakia 5pts, Moldova 4pts, France 3pts, Czech Republic 3pts)
    15.Sigur Rós - 32 points (Iceland 12pts, Belgium 7pts, Ireland 4pts Azerbaijan 3 pts, Denmark 3pts)
    16.Foo Fighters - 31 points (Austria 6pts, Macedonia 6pts, Netherlands 5pts, Norway 5pts, UK 5pts)
    17.The Killers - 30 points (Spain 7pts, Luxembourg 7pts, UK 4pts, Austria 4pts, Netherlands 2pts)
    18.Portishead - 28 points (Greece 8pts, Switzerland 5pts, Montenegro 5pts, France 4pts, Portugal 3pts)
    19.Nightwish - 26 points (Finland 8pts, Bulgaria 7pts, Czech Republic 7pts, Armenia 4pts)
    20.Led Zeppelin - 24 points (Albania 6pts, Malta 6pts, Israel 5pts, Italy 3pts, Montenegri 2pts)
    21.Die Ärzte - 22 points (Germany 12pts, Austria 10pts)
    22.Queen - 20 points (San Marino 7pts, Italy 6pts, Slovenia 4pts, Bulgaria 1pt, Israel 1pt)
    23.Bob Dylan - 20 points (Albania 8pts, San Marino 8pts, Cyprus 4pts)
    24.Сплин - 18 points (Moldova 8pts, Russia 6pts, Ukraine 2pts, Kazakhstan 2pts)
    25.In Flames - 17 points (Finland 10pts, Sweden 7pts)
    25.The Doors - 17 points (Cyprus 7pts, Georgia 5pts, Macedonia 5pts)
    27.MGMT - 16 points (Ireland 7pts, Portugal 5pts, Iceland 4pts)
    28.Bloc Party - 14 points (UK 6pts, Luxembourg 4pts, Ireland 2pts, Belgium 2pts)
    28.The Cure - 14 points (Albania 5pts, Montenegro 4pts, Greece 3pts, Serbia 2pts)
    30.Franz Ferdinand - 13 points (Estonia 8pts, Spain 5pts)
    30.Iron Maiden - 13 points (Bosnia 4pts, Croatia 4pts, Finland 3pts, Slovenia 2pts)
    30.Daft Punk - 13 points (France 7pts, Belgium 5pts, Netherlands 1pt)
    33.Genesis - 12 points (San Marino 12pts)
    33.Els Pets - 12 points (Andorra 12pts)
    33.Oasis - 12 points (Azerbaijan 5pts, Spain 4pts, Slovakia 2pts, UK 1pt)
    36.Amy Winehouse - 11 points (Serbia 7pts, Spain 3pts, Portugal 1pt)
    37.Beck - 10 points (Albania 3pts, Azerbaijan 2 pts, Luxembourg 2pts, Switzerland 2pts, Ireland 1pt)
    37.Kent - 10 points (Sweden 10pts)
    37.Andrius Mamontovas - 10 points (Lithuania 10pts)
    37.Opeth - 10 points (Armenia 7pts, Cyprus 3pts)
    37.dEUS - 10 points (Belgium 10pts)
    37.Antonia Font - 10 points (Andorra 10pts)
    43.Death Cab for Cutie - 9 points (Iceland 6pts, Sweden 3pts)
    43.U2 - 9 points (Slovenia 3pts, Bosnia 3pts, Croatia 2pts, Slovakia 1pt)
    45.David Bowie - 8 points (Ireland 3pts, UK 2pts, Iceland 2pts, Denmark 1pt)
    45.Håkan Hellström - 8 points (Sweden 8pts)
    45.Dusminguet - 8 points (Andorra 8pts)
    48.Siddharta - 7 points (Slovenia 7pts)
    48.Rage Against the Machine - 7 points (Portugal 7pts)
    48.Myslovitz - 7 points (Poland 7pts)
    48.The Kooks - 7 points (Netherlands 4pts, Germany 3pts)
    48.Mogwai - 7 points (Montenegro 7pts)
    48.Quimby - 7 points (Hungary 7pts)
    48.Hladno Pivo - 7 points (Croatia 7pts)
    48.Dino Merlin - 7 points (Bosnia 7pts)
    48.Gossos - 7 points (Andorra 7pts)
    57.Air - 6 points (San Marino 6pts)
    57.Pearl Jam - 6 points (Portugal 4pts, Macedonia 2pts)
    57.Korn - 6 points (Estonia 4pts, Latvia 2pts)
    57.Kings of Leon - 6 points (Ireland 6pts)
    57.Rammstein - 6 points (Bulgaria 4pts, Germany 2 pts)
    57.Apulanta - 6 points (Finland 6pts)
    57.Obrint Pas - 6 points (Andorra 6pts)
    64.Teoman - 5 points (Turkey 5pts)
    64.Madonna - 5 points (Serbia 5pts)
    64.The Who - 5 points (San Marino 5pts)
    64.Afterhours - 5 points (Italy 5pts)
    64.Stam1ina - 5 points (Finland 5pts)
    64.VETO - 5 points (Denmark 5pts)
    64.The Offspring - 5 points (Czech Republic 5pts)
    64.Azra - 5 points (Bosnia 5pts)
    64.Whitesnake - 5 points (Bulgaria 5pts)
    73.Duman - 4 points (Turkey 4pts)
    73.Hey - 4 points (Poland 4pts)
    73.Bruce Springsteen - 4 points (Norway 4 pts)
    73.Manu Chao - 4 points (Greece 4pts)
    73.UNKLE - 4 points (Georgia 4pts)
    73.Kashmir - 4 points (Denmark 4pts)
    73.Pirat's Sound Sistema - 4 points (Andorra 4pts)
    73.Thievery Corporation - 4 points (Albania 4pts)
    81.Mor ve Ötesi - 3 points (Turkey 3pts)
    81.happysad - 3 points (Poland 3pts)
    81.Z?????? - 3 points (Moldova 3pts)
    81.Fuje - 3 points (Lithuania 3pts)
    81.30 Seconds to Mars - 3 points (Kazakhstan 3pts)
    81.Björk - 3 points (Iceland 3pts)
    81.Travis - 3 points (Georgia 3pts)
    81.Nickelback - 3 points (Bulgaria 3pts)
    81.Lluís Llach - 3 points (Andorra 3pts)
    90.Sezen Aksu - 2 points (Turkey 2pts)
    90.Lars Winnerbäck - 2 points (Sweden 2pts)
    90.Deep Purple - 2 points (San Marino 2pts)
    90.Pidżama Porno - 2 points (Poland 2pts)
    90.R.E.M - 2 points (Malta 2pts)
    90.Kispál és a Borz - 2 points (Hungary 2pts)
    90.Children of Bodom - 2 points (Finland 2pts)
    90.Megadeth - 2 points (Cyprus 2pts)
    90.Disturbed - 2 points (Bulgaria 2pts)
    90.Marilyn Manson - 2 points (Belarus 2pts)
    90.Aerosmith - 2 points (Armenia 2pts)
    90.La Gossa Sorda - 2 points (Andorra 2pts)
    102.Emerson, Lake & Palmer - 1 point (San Marino 1p)
    102.Animal ???Z - 1 point (Kazakhstan 1pt)
    102.Subsonica - 1 point (Italy 1 pt)
    102.Hot Chip - 1 point (Iceland 1pt)
    102.Mokoma - 1 point (Finland 1pt)
    102.Sufjan Stevens - 1 point (Azerbaijan 1 pt)
    102.Ovidi Montllor - 1 point (Andorra 1pt)
    102.The Clash - 1 point (Albania 1pt)

    USA v Europe

    European Chart position in the bracket:

    1. The Beatles (4)
    2. Radiohead (2)
    3. Coldplay (1)
    4. Death Cab for Cutie (43)
    5. Weezer (-)
    6. Beck (37)
    7. Modest Mouse (-)
    8. Red Hot Chili Peppers (6)
    9. Nine Inch Nails (-)
    10. The Shins (-)

    Brazil v Europe


    1. Coldplay (1)
    2. The Beatles (4)
    3. Amy Winehouse (36)
    4. Radiohead (2)
    5. Los Hermanos (-)
    6. Arctic Monkeys (-)
    7. The Strokes (-)
    8. The Killers (17)
    9. Foo Fighters (16)
    10. Oasis (33)

    Australia v Europe

    1. Coldplay (1)
    2. Radiohead (2)
    3. Muse (5)
    4. The Beatles (4)
    5. Death Cab for Cutie (43)
    6. Red Hot Chili Peppers (6)
    7. Daft Punk (30)
    8. Bloc Party (28)
    9. The Presets (-)
    10. Foo Fighters (16)




    Each country voting

    Albania

    The Clash - 1 point
    Pink Floyd - 2 points
    Beck - 3 points
    Thievery Corporation - 4 points
    The Cure - 5 points
    Led Zeppelin - 6 points
    Moby - 7 points
    Bob Dylan - 8 points
    Coldplay - 10 points
    Radiohead - 12 points

    Andorra

    Ovidi Montllor - 1 point
    La Gossa Sorda - 2 points
    Lluís Llach - 3 points
    Pirat's Sound Sistema - 4 points
    The Beatles - 5 points
    Obrint Pas - 6 points
    Gossos - 7 points
    Dusminguet - 8 points
    Antonia Font - 10 points
    Els Pets - 12 points

    Armenia

    Moby - 1 point
    Aerosmith - 2 points
    Muse - 3 points
    Nightwish - 4 points
    Coldplay - 5 points
    The Beatles - 6 points
    Opeth - 7 points
    Pink Floyd - 8 points
    Metallica - 10 points
    System of a Down - 12 points

    Austria

    System of a Down - 1 point
    Metallica - 2 points
    Placebo - 3 points
    The Killers - 4 points
    Muse - 5 points
    Foo Fighters - 6 points
    Red Hot Chili Peppers - 7 points
    Radiohead - 8 points
    Die Ärzte - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Azerbaijan

    Sufjan Stevens - 1 point
    Beck - 2 points
    Sigur Rós - 3 points
    Pink Floyd - 4 points
    Oasis - 5 points
    Metallica - 6 points
    Coldplay - 7 points
    Nirvana - 8 points
    The Beatles - 10 points
    Radiohead - 12 points

    Belarus

    Linkin Park - 1 point
    Marilyn Manson - 2 points
    Red Hot Chili Peppers - 3 points
    Metallica - 4 points
    The Beatles - 5 points
    Moby - 6 points
    Placebo - 7 points
    Coldplay - 8 points
    Radiohead - 10 points
    Depeche Mode - 12 points

    Belgium

    Nirvana - 1 point
    Bloc Party - 2 points
    The Beatles - 3 points
    Muse - 4 points
    Daft Punk - 5 points
    Moby - 6 points
    Sigur Rós - 7 points
    Coldplay - 8 points
    dEUS - 10 points
    Radiohead - 12 points

    Bosnia and Herzegovina

    Pink Floyd - 1 point
    Muse - 2 points
    U2 - 3 points
    Iron Maiden - 4 points
    Azra - 5 points
    Radiohead - 6 points
    Dino Merlin - 7 points
    Red Hot Chili Peppers - 8 points
    Metallica - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Bulgaria

    Queen - 1 point
    Disturbed - 2 points
    Nickelback - 3 points
    Rammstein - 4 points
    Whitesnake - 5 points
    Depeche Mode - 6 points
    Nightwish - 7 points
    Red Hot Chili Peppers - 8 points
    Linkin Park - 10 points
    Metallica - 12 points

    Croatia

    Led Zeppelin - 1 point
    U2 - 2 points
    Pink Floyd - 3 points
    Iron Maiden - 4 points
    Depeche Mode - 5 points
    Red Hot Chili Peppers - 6 points
    Hladno Pivo - 7 points
    Radiohead - 8 points
    Metallica - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Cyprus

    The Killers - 1 point
    Megadeth - 2 points
    Opeth - 3 points
    Bob Dylan - 4 points
    Coldplay - 5 points
    Muse - 6 points
    The Doors - 7 points
    System of a Down - 8 points
    Metallica - 10 points
    Radiohead - 12 points

    Czech Republic

    The Beatles - 1 point
    Red Hot Chili Peppers - 2 points
    Nirvana - 3 points
    System of a Down - 4 points
    The Offspring - 5 points
    Linkin Park - 6 points
    Nightwish - 7 points
    Metallica - 8 points
    Radiohead - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Denmark

    David Bowie - 1 point
    Depeche Mode - 2 points
    Sigur Rós - 3 points
    Kashmir - 4 points
    VETO - 5 points
    The Beatles - 6 points
    Metallica - 7 points
    Muse - 8 points
    Coldplay - 10 points
    Radiohead - 12 points

    Estonia

    Radiohead - 1 point
    Nirvana - 2 points
    Placebo - 3 points
    Ko?n - 4 points
    Red Hot Chili Peppers - 5 points
    System of a Down - 6 points
    Linkin Park - 7 points
    Franz Ferdinand - 8 points
    Metallica - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Finland

    Mokoma - 1 point
    Children of Bodom - 2 points
    Iron Maiden - 3 points
    System of a Down - 4 points
    Stam1ina - 5 points
    Apulanta - 6 points
    Coldplay - 7 points
    Nightwish - 8 points
    In Flames - 10 points
    Metallica - 12 points

    France

    Massive Attack - 1 point
    Red Hot Chili Peppers - 2 points
    Nirvana - 3 points
    Portishead - 4 points
    Pink Floyd - 5 points
    The Beatles - 6 points
    Daft Punk - 7 points
    Muse - 8 points
    Coldplay - 10 points
    Radiohead - 12 points

    Georgia

    Depeche Mode - 1 point
    Red Hot Chili Peppers - 2 points
    Travis - 3 points
    UNKLE - 4 points
    The Doors - 5 points
    The Beatles - 6 points
    Pink Floyd - 7 points
    Placebo - 8 points
    Radiohead - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Germany

    Radiohead - 1 point
    Rammstein - 2 points
    The Kooks - 3 points
    Foo Fighters - 4 points
    Red Hot Chili Peppers - 5 points
    Linkin Park - 6 points
    System of a Down - 7 points
    Metallica - 8 points
    Coldplay - 10 points
    Die Ärzte - 12 points

    Greece

    Muse - 1 point
    Depeche Mode - 2 points
    The Cure - 3 points
    Manu Chao - 4 points
    Moby - 5 points
    Massive Attack - 6 points
    Placebo - 7 points
    Portishead - 8 points
    Coldplay - 10 points
    Radiohead - 12 points

    Hungary

    System of a Down - 1 point
    Kispál és a Borz - 2 points
    Placebo - 3 points
    Linkin Park - 4 points
    Red Hot Chili Peppers - 5 points
    Metallica - 6 points
    Quimby - 7 points
    Radiohead - 8 points
    Massive Attack - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Iceland

    Hot Chip - 1 point
    David Bowie - 2 points
    Björk - 3 points
    MGMT - 4 points
    Muse - 5 points
    Death Cab for Cutie - 6 points
    The Beatles - 7 points
    Coldplay - 8 points
    Radiohead - 10 points
    Sigur Rós - 12 points

    Ireland

    Beck - 1 point
    Bloc Party - 2 points
    David Bowie - 3 points
    Sigur Rós - 4 points
    Muse - 5 points
    Kings of Leon - 6 points
    MGMT - 7 points
    Coldplay - 8 points
    The Beatles - 10 points
    Radiohead - 12 points

    Israel

    Queen - 1 point
    Nirvana - 2 points
    Muse - 3 points
    Red Hot Chili Peppers - 4 points
    Led Zeppelin - 5 points
    Metallica - 6 points
    Coldplay - 7 points
    Pink Floyd - 8 points
    The Beatles - 10 points
    Radiohead - 12 points

    Italy

    Subsonica - 1 point
    Sigur Rós - 2 points
    Led Zeppelin - 3 points
    Muse - 4 points
    Afterhours - 5 points
    Queen - 6 points
    Pink Floyd - 7 points
    The Beatles - 8 points
    Coldplay - 10 points
    Radiohead - 12 points


    Kazakhstan

    Animal ???Z - 1 point
    ????? - 2 points
    30 Seconds to Mars - 3 points
    The Beatles - 4 points
    System of a Down - 5 points
    Metallica - 6 points
    Radiohead - 7 points
    Muse - 8 points
    Coldplay - 10 points
    Linkin Park - 12 points

    Latvia

    Nirvana - 1 point
    Korn - 2 points
    Muse - 3 points
    System of a Down - 4 points
    Moby - 5 points
    Linkin Park - 6 points
    Metallica - 7 points
    Radiohead - 8 points
    Placebo - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Lithuania

    Nirvana - 1 point
    Depeche Mode - 2 points
    Fuje - 3 points
    Linkin Park - 4 points
    Moby - 5 points
    Metallica - 6 points
    Red Hot Chili Peppers - 7 points
    Radiohead - 8 points
    Andrius Mamontovas - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Luxembourg

    Red Hot Chili Peppers - 1 point
    Beck - 2 points
    The Beatles - 3 points
    Bloc Party - 4 points
    Pink Floyd - 5 points
    Muse - 6 points
    The Killers - 7 points
    Placebo - 8 points
    Radiohead - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Macedonia

    Placebo - 1 point
    Pearl Jam - 2 points
    Depeche Mode - 3 points
    Red Hot Chili Peppers - 4 points
    The Doors - 5 points
    Foo Fighters - 6 points
    Metallica - 7 points
    Massive Attack - 8 points
    Coldplay - 10 points
    Radiohead - 12 points

    Malta

    Portishead - 1 point
    R.E.M - 2 points
    Metallica - 3 points
    Pink Floyd - 4 points
    Depeche Mode - 5 points
    Led Zeppelin - 6 points
    Muse - 7 points
    The Beatles - 8 points
    Radiohead - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Moldova, Republic Of

    The Beatles - 1 point
    Pink Floyd - 2 points
    Z?????? - 3 points
    Nirvana - 4 points
    Placebo - 5 points
    Muse - 6 points
    Moby - 7 points
    ????? - 8 points
    Coldplay - 10 points
    Radiohead - 12 points

    Montenegro

    Sigur Rós - 1 point
    Led Zeppelin - 2 points
    Depeche Mode - 3 points
    The Cure - 4 points
    Portishead - 5 points
    Placebo - 6 points
    Mogwai - 7 points
    The Beatles - 8 points
    Radiohead - 10 points
    Massive Attack - 12 points

    Netherlands

    Daft Punk - 1 point
    The Killers - 2 points
    Metallica - 3 points
    The Kooks - 4 points
    Foo Fighters - 5 points
    Red Hot Chili Peppers - 6 points
    The Beatles - 7 points
    Muse - 8 points
    Radiohead - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Norway

    Led Zeppelin - 1 point
    The Killers - 2 points
    Pink Floyd - 3 points
    Bruce Springsteen - 4 points
    Foo Fighters - 5 points
    Muse - 6 points
    Metallica - 7 points
    The Beatles - 8 points
    Radiohead - 10 points
    Coldplay - 12 points


    Poland

    Nirvana - 1 point
    Pidżama Porno - 2 points
    happysad - 3 points
    Hey - 4 points
    Radiohead - 5 points
    Red Hot Chili Peppers - 6 points
    Myslovitz - 7 points
    System of a Down - 8 points
    Coldplay - 10 points
    Metallica - 12 points

    Portugal

    Amy Winehouse - 1 point
    Nirvana - 2 points
    Portishead - 3 points
    Pearl Jam - 4 points
    MGMT - 5 points
    Metallica - 6 points
    Rage Against the Machine - 7 points
    Muse - 8 points
    Coldplay - 10 points
    Radiohead - 12 points

    Romania

    Muse - 1 point
    Portishead - 2 points
    Pink Floyd - 3 points
    Moby - 4 points
    Red Hot Chili Peppers - 5 points
    Massive Attack - 6 points
    Placebo - 7 points
    Metallica - 8 points
    Radiohead - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Russian Federation

    Linkin Park - 1 point
    Nirvana - 2 points
    The Beatles - 3 points
    Depeche Mode - 4 points
    Moby - 5 points
    ????? - 6 points
    Muse - 7 points
    Coldplay - 8 points
    Placebo - 10 points
    Radiohead - 12 points


    San Marino

    Emerson, Lake & Palmer - 1 point
    Deep Purple - 2 points
    Pink Floyd - 3 points
    Coldplay - 4 points
    The Who - 5 points
    Air - 6 points
    Queen - 7 points
    Bob Dylan - 8 points
    Massive Attack - 10 points
    Genesis - 12 points


    Serbia

    The Killers - 1 point
    The Cure - 2 points
    Red Hot Chili Peppers - 3 points
    Pink Floyd - 4 points
    Madonna - 5 points
    Metallica - 6 points
    Amy Winehouse - 7 points
    Depeche Mode - 8 points
    Radiohead - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Slovakia

    U2 - 1 point
    Oasis - 2 points
    Linkin Park - 3 points
    Pink Floyd - 4 points
    Nirvana - 5 points
    Placebo - 6 points
    Red Hot Chili Peppers - 7 points
    Metallica - 8 points
    Radiohead - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Slovenia

    The Beatles - 1 point
    Iron Maiden - 2 points
    U2 - 3 points
    Queen - 4 points
    Radiohead - 5 points
    Red Hot Chili Peppers - 6 points
    Siddharta - 7 points
    Metallica - 8 points
    Massive Attack - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Spain

    Nirvana - 1 point
    Placebo - 2 points
    Amy Winehouse - 3 points
    Oasis - 4 points
    Franz Ferdinand - 5 points
    The Beatles - 6 points
    The Killers - 7 points
    Muse - 8 points
    Radiohead - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Sweden

    The Killers - 1 point
    Lars Winnerbäck - 2 points
    Death Cab for Cutie - 3 points
    Radiohead - 4 points
    The Beatles - 5 points
    Metallica - 6 points
    In Flames - 7 points
    Håkan Hellström - 8 points
    Kent - 10 points
    Coldplay - 12 points

    Switzerland

    The Killers - 1 point
    Beck - 2 points
    Pink Floyd - 3 points
    Placebo - 4 points
    Portishead - 5 points
    The Beatles - 6 points
    Red Hot Chili Peppers - 7 points
    Muse - 8 points
    Radiohead - 10 points
    Coldplay - 12 points


    Turkey

    Placebo - 1 point
    Sezen Aksu - 2 points
    Mor ve Ötesi - 3 points
    Duman - 4 points
    Teoman - 5 points
    Massive Attack - 6 points
    Pink Floyd - 7 points
    Metallica - 8 points
    Coldplay - 10 points
    Radiohead - 12 points

    Ukraine

    Moby - 1 point
    ???? - 2 points
    System of a Down - 3 points
    The Beatles - 4 points
    Depeche Mode - 5 points
    Metallica - 6 points
    Placebo - 7 points
    Muse - 8 points
    Coldplay - 10 points
    Radiohead - 12 points

    United Kingdom

    Oasis - 1 point
    David Bowie - 2 points
    Red Hot Chili Peppers - 3 points
    The Killers - 4 points
    Foo Fighters - 5 points
    Bloc Party - 6 points
    The Beatles - 7 points
    Muse - 8 points
    Coldplay - 10 points
    Radiohead - 12 points
  • Heineken Open'er Festival 2008, dzień 3.

    15. Jul. 2008, 11:55

    Heineken Open'er Festival, dzień 3.

    Z powodu pewnych przyczyn wyższych zjawiłem się tylko na jeden, ostatni, ale - moim zdaniem - zdecydowanie najważniejszy dzień tegorocznego Open'era. Każdy kto interesuje się elektroniką nie może z czystym sumieniem opuścić koncertów Goldfrapp, The Chemical Brothers i Massive Attack mających miejsce zaledwie 100km od domu. Niestety, zmuszony bywa opuścić koncerty Oszibarack, Vavamuffin i Martiny Topley - Bird na które też ostrzyłem sobie zęby, ale o tym później.

    Po przyjeździe pierwsze co rzuciło się w oczy to ogrom. Ilość ludzi na miejscu początkowo wręcz przytłacza, a z każdą chwilą napływały kolejne fale fanów muzyki. Wszystko zaczęło się od dość zabawnej kontroli (nie wiem czy wyglądam na krewnego Bin Ladena, ale zawsze muszę na wszelakich bramkach zostać wymacany podwójnie do diabła!), ale jakoś udało się ją przejść i zawitałem na terenie Kosakowa.

    Od razu zaczęło się muzycznie oczywiście. Rozwaliłem się na trawce niedaleko Main Stage i nasłuchiwałem co też ma do zaoferowania to "słynne" i wszędzie ostatnio obecne Lao Che. Nie oczekiwałem zbyt wiele, bo i to nie moje klimaty muzyczne, ale i tak byłem odrobinę zaskoczony - zwykły, normalny do bólu rockowy koncert. Kłóciłbym się o to czy taki zespół powinien otrzymywać miejsce na scenie głównej podczas gdy doskonały i obecny na festiwalu z całą orkiestrą (!) Oszibarack został wepchnięty na znacznie mniejszą scenę.

    O 21 do akcji wkroczyła, a raczej wkroczyli, Goldfrapp. Bardzo cenię ich muzykę i nie ukrywam, że koncert znacznie mnie rozczarował. Po pierwsze - cały czas miałem w głowie myśl - "co ona do cholery robi na takiej scenie z takim repertuarem?!". Nie zrozumiałem i nie jestem w stanie zrozumieć czemu Goldfrapp grali tyle kawałków z nowej, spokojniejszej "Seventh Tree"? To niezła płyta, ale ewidentnie klubowa. Końcówka koncertu go uratowała, nareszcie pojawiło się sporo energii (no i było "U Never Know" z tym cudownym baseeeeem!), ale i żalu, bo pokazało to ogromny potencjał koncertowy Goldfrapp, który tego dnia został trochę zmarnowany. Mniej wyglądu anioła i plumkania na harfie (chociaż zgoda, "Utopia" zabrzmiała pięknie i nie mówię, że Goldfrapp miała grać tylko skoczne kawałki!), więcej energii i byłoby dobrze. Zabrakło "Fly Me Away", zabrakło tony innych świetnych kawałków, które zazwyczaj Allison wykonuje i nie ukrywam, że trochę mnie to zaskoczyło.

    Po Goldfrapp chciałem ewakuować się na chwilę na Oszibaracka, ale... ale dopiero po koncercie odwróciłem się do tyłu i zobaczyłem za sobą masę ludzi po horyzont. W obawie o utratę miejsca na ukochane Massive Attack cierpliwie stałem pod sceną (a pochwalę się, że miejsce miałem po prostu idealne, praktycznie naprzeciw 3D!) i czekałem. Było to o tyle frustrujące, że miałem w głowie świadomość, że Agim i spółka zapewne dają paręset metrów dalej naprawdę fajne show, "Plim Plum Plam" Oszibarack to kapitalna płyta i co ważne, świetnie dopasowana do grania na żywo. Zresztą, sam Agim to koleś rozgarnięty i potrafi każdy kawałek odpowiednio zaaranżować i dopasować do występu przed publiką. Przy okazji pozdrowienia dla niego. ;)

    Po dłużącym się czekaniu i ciągłym wzroście napięcia nadszedł TEN MOMENT. Moment na którym czekałem bite 6 lat, bo tyle czasu słucham Massive. Zdecydowanie, zdecydowanie było warto, bo i koncert był magiczny. Szczerze mówiąc nie umiem wskazać rzeczy, która mi się nie podobała - były kawałki planowane na "Weather Underground" i bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły, moje oczekiwania względem tej płyty były naprawdę bardzo duże i widzę, że 3D tradycyjnie nie zamierza mnie zawieść. W połowie koncertu pojawiło się więcej kompozycji z poprzednich płyt - była "Inertia Creeps" z tymi niesamowitymi wizualizacjami, było świetnie wykonane "Angel" i te niesamowite gitary w "Risingson". Było cudownie, stałem na dodatek w sąsiedztwie innych fanów Massive i dosłownie zanurzyłem się w muzykę. Na te półtorej godziny naprawdę, cholera, czułem co to znaczy szczęście i dziękowałem Bogu, że dał del Naji taki talent jaki dał. Byle do "Weather Underground" i byle płyta została wydana szybciej niż się mówi, czyli w 2009. Naczekaliśmy się już sporo czasu i chyba zasługujemy na to żeby nareszcie usłyszeć materiał w całości, prawda? ;))

    Po Massive niestety organizm ze mną wygrał i musiałem uciekać spod sceny do Toi Toia. ;p Jestem o to delikatnie mówiąc zły, bo straciłem w rzeczy samej swoje świetne miejsce i Chemicznych Braci oglądałem już z gorszej perspektywy. Ale najpierw będzie zjebka dla organizatorów. Okay, rozumiem, HEINEKEN Open'er Festival, piwo musi być promowane i nalewane wszędzie, nawet za sporą cenę (chociaż obawiałem się i tak wyższej), ale błagam - za rok więcej innych trunków. Nie mówię tego z czystego kaprusu, najzwyczajniej w świecie są ludzie którzy nie lubią, a co gorsza nie za bardzo mogą pić piwo - parę automatów z kawą i Coca Colą do których były kolejki jak z lat 80' to naprawdę za mało! Mogę za rok zapłacić za tą cholerną Colę, czy najlepiej wodę nawet i z 10 złotych, ale błagam - niech to w ogóle będzie dostępne. ;pp

    Ale mniejsza z tym, dało się wytrzymać wszystkie niedogodności, bo i Massive Attack tak mnie "kopnęło", że myślami byłem jeszcze pod sceną podczas ich koncertu. I chyba to zepsuło mi odrobinę występ Chemical Brothers. Owszem, bawić się można było nieźle, ba, zagrali swoje najlepsze kawałki i naprawdę dodali fajne wizualizacje (zgoda, wielu mówi że to efekciarstwo, ale na mnie osobiście wrażenie robi i jest zrobione naprawdę profesjonalnie), ale ja wciąż byłem w głowie na Massive. ;p Poza tym i miejsce miałem trochę gorsze, stałem znacznie dalej, a i, cholera, nie wiem... coś mi nie grało. Może mam jakieś oldskulowe podejście, ale jak jest koncert to chciałbym zobaczyć artystę, widzieć że nawiązuje on jakiś kontakt z publiką. Chemicalsi weszli, puścili świetne show, ale to było jakieś takie mało... koncertowe? Dobrze to ktoś podsumował podczas rozmowy - "Ey, tam na scenie jest chyba tylko jeden z nich, prawda?!", "Nie ma mowy, to sprzątaczka, Chemicalsi dawno liczą kasę w garderobie...". Niestety, odrobinę to tak wyszło, bynajmniej w moich oczach. Może inaczej byłoby gdyby - i to byłoby najlepsze wyjście! - Chemical Brothers zagrali przed Massive Attack? Byłyby siły na szaleństwo na 100%, a potem MA byłoby daniem ostatnim, a zarazem głównym.

    Mimo wszystko, moje wrażenia są bardzo pozytywne. Największy plus to cudowny, genialny występ Massive Attack, który spełnił moje marzenia i zostanie w mojej głowie do końca życia. Po drugiej stronie barykady postawiłbym kiepski timeing line-upu (Martina, Oszibarack i Vavamuffin mogli być ustawieni tak żeby więcej ludzi mogło ich zobaczyć - są tego warci) i chyba w pewnym sensie występ Goldfrapp, który wyraźnie mnie rozczarował. Teraz pozostaje czekać do roku 2009 i mieć nadzieję, że organizatorzy Open'era ponownie przygotują tyle łakomych kąsków także dla nas, fanów elektroniki. :)

    EDIT - Wszyscy mają pozdrowienia, to ja w sumie też chcę. ;d I taaaak, oczywiście dla Karolinki (cmok, cmok ;pp) z którą udało się zamienić parę zdań na tematy wszelakie. Do zobaczyska jak najszybciej, wtedy Cię porwę na trochę dłużej. :) Dla Sephiela za wspólną zabawę pod Main Stage, zapoznanie z ciekawymi koleżankami (:p), nakłonienie mnie do wypicia tego cholernego piwa. ;p Pozdrowienia anonimowe też do dziewczyny "po prawej" z koncertu Massive Attack z którą się bawiłem i z którą śpiewaliśmy wszystkie kawałki po kolei i do - chyba lekko naćpanych? ;p - Anglików z którymi sobie kicałem na Chemical Brothers.

    Lao Che
    Goldfrapp
    Massive Attack
    The Chemical Brothers
  • Supreme Beings of Leisure - 11i [PL, recenzja]

    11. Jul. 2008, 8:26

    Supreme Beings of Leisure - "11i"

    Każdy miłośnik muzyki trafia czasem podczas swoich muzycznych poszukiwań na mniej znane zespoły, które nieoczekiwanie zachwycają go swoją twórczością. Takim właśnie odkryciem dla mnie jest jeszcze świeża płyta „11i” mało znanej brytyjskiej formacji Supreme Beings of Leisure, której skromna kampania reklamowa jest w całości oparta o Internet.
    SBOL stosunkowo szerszej publiczności dało się poznać utworem „Under the Gun” ze ścieżki dźwiękowej do opartej na fabule „Matrixa” produkcji „Animatrix”. To co uderza na „11i” to fakt, że Supreme od samego początku płyty prezentują bardzo interesującą i spójną mieszaninę elektroniki z modnymi ostatnio brzmieniami z pogranicza lounge i chillout, wszystko to zaprawione jest jeszcze smaczkiem w postaci doskonałego, charakterystycznego i wyrazistego głosu wokalistki, Geri Soriano. Płyta praktycznie cały czas zaskakuje swoją świeżością oraz ilością niesionych ze sobą emocji. „11i” jest jak wspomniałem bardzo spójne – to rzadko już dziś spotykany rodzaj płyty, której należy słuchać w całości by w pełni poczuć jej smak i atmosferę. Obydwóch tych rzeczy w istocie na krążku nie brakuje. Album tworzy 11 interesujących i świetnie napisanych kompozycji, które nie pozwalają odłożyć płyty na półkę, a dwie perełki w postaci „Oneness” i „Ride” śmiało mogą walczyć o miano najciekawszych utworów z pogranicza swoich gatunków. Od razu trzeba zaznaczyć, że nie jest to płyta potencjalnych przebojów, nawet na skalę muzyki elektronicznej, wątpię też by występom Supreme na żywo towarzyszyła jakaś niesamowita oprawa wizualna, ale „11i” trafia do słuchacza w zupełnie inny, oparty tylko o muzyczne doznania sposób. Może dlatego tak ciężko się z tą płytą rozstać? To muzyka z jednej strony dosyć melancholijna, ale zarazem elegancka (bynajmniej nie tylko dla muzycznych snobów!) oraz pełna długo oczekiwanej świeżości wniesionej w chillout. Nie bez powodu używam słowa „świeżość” tak często – SBOL przywrócili mi swoim albumem wiarę w możliwość postępu tzw. „chillout music”, która ostatnio poczęła zjadać własny ogon i opierać się jedynie o nudne składanki z wyrazem „cafe” w nazwie. Wiele współczesnych płyt powiązanych z chilloutem ma jedynie relaksować, „11i” dodatkowo wzbudza u słuchacza sporo emocji i za sprawą intrygujących, klimatycznych tekstów skłania do dodatkowego wsłuchania się w zmysłowy głos Geri Soriano. Wrażeń album Supreme Beings of Leisure dostarcza sporo, dla mnie to bez wątpienia wydawnictwo wyważone, stworzone do słuchania nocą, także dość zmysłowe (szczególnie dużo erotyzmu niesienie ze sobą kawałek „This World”), ale jednocześnie potwornie wciągające. To nie jest płyta, która jedynie przyjemnie gra w tle – po pewnym czasie chce się jej słuchać na plaży, w samochodzie, a nawet pochwalić się swoim nowym odkryciem znajomym, którzy wpadają na kawę. Na „11i” znajdują się także dwie odrobinę odmienne stylistycznie, szybsze kompozycje „Swallow”, oraz „Good” (są one podobne stylem do poprzednich, także godnych polecenia albumów formacji), ale i one dobrze wpisują się w koncept płyty.
    „i11” to płyta która nakazuje porównać się do wina – jest smaczna, często wytrawna, ale z całą pewnością nie zarezerwowana dla jakiejś wąskiej, fanatycznej grupy odbiorców. Moje doświadczenie pozwala mi też powiedzieć, że posiada najbardziej unikalną właściwość wina – im jest starsza, tym bardziej, z każdym kolejnym przesłuchaniem, pozwala się sobą cieszyć.


    Wydawca: Rykodisc

    Spis utworów:
    1. The Light
    2. This World
    3. Mirror
    4. Swallow
    5. Good
    6. Pieces
    7. Angelhead
    8. Ride
    9. Oneness
    10. Everywhere
    11. Lay Me Down