• Moje subiektywne 10 najciekawszych albumów rockowych i metalowych w latach 1965-2011…

    2. Mär. 2012, 15:05 von Ovezande

    [1979] Pink FloydThe Wall
    Płyta - klasyk. Każdy zna z niej chociażby taki utwór jak „Another Brick in the Wall, Part II”. Zaliczana do Progresywnego Rocka. Jest to płyta, jakich jest naprawdę niewiele – jest to jedna całość, opowiadająca historię życia basisty zespołu – Rogera Watersa. Opisuje jego początkowe odizolowanie się od świata, jego pogardę dla niektórych fanów i wywyższanie się po tym, jak wraz z zespołem zdobył sławę. Muzyk zwierza się w niej ze swojej samotności, a następnie opisuje swoją przemianę: to, jak udało mu się „zburzyć mur”.
    Doskonale pamiętam swoje pierwsze przesłuchanie tej płyty. Wydawało mi się, że pierwsza piosenka trwa już bardzo długo, mimo że przeciętny utwór na tej płycie trwa 2-3 minuty. Moje zdziwienie po tym, jak zobaczyłam, że to już trzecia piosenka jest niezapomniane. Wszystko przez to, że większość piosenek na „The Wall” płynie i niesłyszalnie przechodzi z jednej na drugą. Tak naprawdę cisza na tym albumie zapada jedynie 7 razy, mimo że liczy on 26 ścieżek.