
Massive Attack bez wątpienia jest legendą, jest to jeden z niewielu zespołów którego słucham namiętnie i wytrwale odkąd pamięć sięga, cały ten czas odkrywając coraz to nowe, ulubione utwory. Wokół nowego albumu powstała istna burza emocji, każdy chce wyrazić swoje zdanie o 5 studyjnym albumie mistrzów, nie będę pod tym względem wyjątkowy, choć w recenzenta nigdy wcześniej się nie bawiłem.
Heligoland jest kolejnym longplayem po wydanym w 2003 100th Window, kalkulator do ręki: 10-3=7. Tak, to s i e d e m lat ‘czekania’!. Nie zapominajmy jednak, że w okresie intensywnego „czekania” dostaliśmy kolejno soundtrack do filmu „Bullet boy” w 2004, genialny soundtrack do świetnego filmu Luca Bessona „Danny the dog” w 2005 (oj było głośno o tym soundtracku, w każdym radiu i gazecie zachęcano do „Człowieka psa” wszystkich sympatyków i fanów Massive Attack, a kto ich nie znał, siłą rzeczy musiał poznać) na koniec, wydane w 2006 Collected, wydanie tym cenne, iż oprócz znanych nam wcześniej utworów, kilku kawałków z omawianych wcześniej soundtracków, zawierało także zupełnie nowe, świeże utwory. Do tego płyta bonusowa jest na tyle dobra, że wg mnie z powodzeniem mogłaby pełnić rolę pełnoprawnego albumu, nie wspominając już o fenomenalnym Live With Me (Terry Callier). Zaś w roku 2008 na Openerze mieliśmy okazję usłyszeć nowe utwory („Dobro”, „All I Want", " Marooned", "16 Seeter", "Harpsichord", "Red Light" i "Marakesh") za śmieszne jak na takie wydarzenie pieniądze. No dobra, kto miał to miał – ja nie miałem i pluje sobie z tego powodu w twarz. Nie znałem tych utowrów, z drugiej strony może dzięki temu moje spojrzenie na Heligoland jest odrobinę bardziej obiektywne.
"Weather Underground" – właśnie taką nazwę miał nosić nowy album. Nie tylko to uległo zmianie, także koncertowe kawałki przybrały nowego oblicza, oraz nową nazwę. Z tych ‘słabszych’ utworów zdecydowano się zrezygnować, cały album trwa 53 minuty i 4 sekundy. Patrząc na okładkę, do głowy przychodzi War Stories. To właśnie Robert Del Naja stworzył okładkę do „War stories” – stąd te podobieństwa. W końcu zaczynał jako artysta graffiti. Trzeba dodać, że po jego wokalnym udziale w Never, Never, Land ("Invasion") zaśpiewał także w „Twilight” właśnie na „War stories”. W sumie, nie ma to większego znaczenia, ale możemy dostrzec pewien wpływ współpracy z UNKLE na nowe dzieło Massive Attack. Heligoland jest innym tworem niż dotychczasowe płyty, może dlatego wywołuje tyle emocji i zbiera tak różne recenzje. Gawiedź oczekiwała starego Massive Attack dwa tysiące dziesięć, a dostała coś zupełnie innego.
Może Del Naja miał już dość szufladkowania do trip-hopu i postanowił zrobić coś świeżego, uciec od schematu? Kiedyś w wywiadzie powiedział:
„We’re not trip-hop, flip-flop, or ship-shop, We’re Massive Attack”.

1. Pray For Rain (ft Tunde Adebimpe)
2. Babel (ft Martina Topley-Bird)
3. Splitting The Atom(ft Horace Andy)
4. Girl I Love You (ft Horace Andy)
5. Psyche (ft Martina Topley-Bird)
6. Flat Of The Blade(ft Guy Garvey)
7. Paradise Circus (ft Hope Sandoval)
8. Rush Minute
9. Saturday Come Slow (ft Damon Albarn)
10. Atlas Air
Na nowej płycie Massive Attack, oprócz jej stałych członków (Robert “3D” Del Nanja, Grant "Daddy G" Marshall, Horace Andy) usłyszeć można Martina Topley Bird „Babel”, „Psyche” (współpracowała też z Tricky), Hope Sandoval „Paradise Circus” (Mazzy Star), Damon Albarn “Saturday Come Slow” (Blur/Gorillaz), Tunde Adebimpe “Pray For Rain” (TV on the Radio), oraz Guy Garvey "Flat Of The Blade" (Elbow).
Heyligeland, Holy Land. Nazwa albumu odnosi się do niemieckiego archipelagu na Morzu Północnym, które obecnie jest zwolnionym z podatków kurortem wypoczynkowym i chyba o to chodzi, o wypoczynek i relaks. Z początku płyta mnie trochę odrzuciła, pomyślałem sobie, że jest średnia (takie plim plum plam), ale dałem jej drugą szansę, by stwierdzić, że
Najbardziej wpadającym w ucho kawałkami z całej płyty są bez wątpienia
a cały album zremiksować ma sam Burial, oj będzie smakowicie!

Do „Paradise Circus” powstał porno-klip. W teledysku występuje gwiazda porno, 73 letnia gwiazda porno. Są też sceny z filmu pornograficznego
"The Devil in Miss Jones" z roku 1973 z udziałem Georginy Spelvin, całość w reżyserii Toby'ego Dye'a. Co prawda nie jest to "Pussy" Rammsteina, ale i tak, +18.
16 Seeter, czyli
Moim osobistym faworytem jest za to
Miło byłoby go usłyszeć w czymś na miarę rewelacyjnego "Trainspooting", podczas aplikowania sobie kolejnych dawek przez głównego bohatera będącego już na odlocie, wszechobecna psychodela, ujęcia jak w "Requiem for a Dream", szybkie tempo zdjęć i powolna, lejąca się muzyka "Rush Minute", właśnie tak to sobie wyobrażam.
Kolejną, bardzo mocną pozycją jest
Na deser zostawiłem sobię Martynę. Martyna jest fajna kobietka, ładnie śpiewa. Słodziuśko.
Nowy album nie ma tego tempa do którego zostaliśmy przyzwyczajeni. Jest szybciej, ale brakuje mi czegoś naprawdę wolnego na wzór boskiego
"give it time. you'll love it."
Heligoland procentuje z każdym kolejnym odsłuchem.
Materiał jest świeży, niesamowicie relaksujący, powalający i uzależniający. Hipnotyzuje. Zdecydowanie jest to pozycja po którą warto sięgnąć.
Heligoland rozpaliło moją miłość do Massive Attack na nowo. Dla każdego szanującego się fana jest to pozycja obowiązkowa, dla mnie, już teraz - najważniejsza płyta tego roku.
zervis
































