• O luzie Mitchów, plaży i zaskoczeniach

    9. Jul. 2008, 21:09 von Bombel_wilk

    Pia 4 VII – Heineken Open'er Festival 2008

    Do Gdyni przybyliśmy 3 lipca około godziny 11. Na początek zjedliśmy tradycyjną pizze, wypiliśmy kolejny browar by następnie udać się na pole namiotowe, gdzie nastawialiśmy się na przynajmniej godzinną kolejkę do zameldowania się na campingu. Ku mojemu pozytywnemu zdziwieniu kolejki prawie nie było a na zameldowanie czekaliśmy zaledwie 10 minut. Po następnych dwóch godzinach w gorącym słońcu mieliśmy rozbite 3 namioty i ruszyliśmy na plaże gdzie siedziała reszta ekipy. Potem wieczorem browarki etc.
    Pierwszy dzień festiwalu (dla mnie) koncertowo rozpoczął się około 18.30 od koncertu Mitch & Mitch. Super pozytywna mieszanka country, punk rocka i eksperymentalnego grania połamana rytmami została bardzo dobrze odebrana przez dość sporą jak na tą godzinę publiczność (biorąc pod uwagę, że na głównej scenie od 19.00 grały Muchy). Koncert jak najbardziej pozytywny i nie zapomniane „one finger solo” sprawiły, że moje wejście w tegoroczny festiwal było „z bananem na ryłu”. …
  • zaczarowana pianinkiem :P po raz drugi

    26. Nov. 2007, 17:08 von HairyOrange

    Nie 25 XI – Piano Magic
    pewnie nie byloby mnie na tym koncercie, gdyby nie cudny, wspanialy, genialny, oszalamiajacy etc. off festival... (ah!)
    po wystepie piano magic na scenie lesnej bylam pewna,ze dopadne ich na nastepnym koncercie. i jakze milo sie zaskoczylam, kiedy uslyszalam o wystepie w teatrze rozrywki
    pierwsza mysl "yeeeeeey!"
    druga mysl "eeeeee... w teatrze? ni sie pogibac nie bedzie mozna..."
    mysl ostateczna "walic, sa za genialni, zeby nie isc"

    bileciki za 25 zeta - rząd 5, miejsce drugie od prawej (a po prawej rece moj drogi gadzik Ancia)
    poczulam sie dziwnie, bo wszyscy byli jakos tak elegancko ubrani
    albo choc troche artystycznie wylansowani
    a ja zdecydowanie nie...

    pierwsze obserwacje
    -franck byl ubrany tak samo i tez mial taka troche niefajna kete z wisiorkiem ale byl ogolony (lepiej mu z zarostem, ta niesamowita gitarka - ta sama
    -glen byl nieogolony i mial adasie z zielonymi paskami :P

  • pogodno groupie

    20. Nov. 2007, 9:34 von emagiea

    Pogodno (całość)
    1)19.08.05 (pt.) - Warszawa csw
    2) 20.10.05(czw.) - Warszawa,piekarnia
    3)18.11.05 (pt.) - Warszawa, Wetlina Pub
    4)08.01.06 (nd.) - Warszawa, Plac Defilad - WOŚP, godz. 19:00
    5)11.03.06 (sob.) - oph wrocław
    6)25.03.06 (sob) - Warszawa, Kino Iluzjon FKN
    7)19.04.06 (śr.) - Warszawa, Punkt
    8)22.04.06 (sob.) - Łódź, Luka Pub + Pawilon
    9)18.05.06 (czw.) - Warszawa,Juvenalia
    10)27.05.06 (sob.) - Łódź, Łódź Kaliska
    11)10.09.06 (nd.) - Summer Of Music,Warszawa
    12)2.10.06 (pon.) - Warszawa, Dekada
    13)15.10.06 (nd.) - Warszawa, Stodoła
    14)7.12.06 (czw.) - Łódź, Luka
    15)10.03.07 (sob.) - Żak, Gdańsk
    16)11.03.07 (nd.) - Mózg, Bydgoszcz
    17)30.03.07 (pt.) - Empik, Warszawa
    18)3.04.07 (pt.) - Hard Rock Cafe, Warszawa,
    19)22.04.07 (nd.) - Warszawa, PR 3, Studio im. Agnieszki Osieckiej
    20)19.05.07 (sob.)- Warszawa /Juwenalia/
    21)22.06.07 (pt.) - Warszawa, Cypel Czerniakowski Wisłostrada
    22)28.06.07 (czw.) - łódź kaliska
    23)20.07.07 (pt.) - Jarocin Festiwal,
    24)18.08.07 (sob.) - Off festiwal, Mysłowice
  • O klopsie organizacyjnym, przereklamowanym gwiazdorze i cudnej Zoe

    18. Nov. 2007, 17:12 von Bombel_wilk

    Sob 17 XI – One Love Sound Fest 2007

    Zacznę prosto z mostu i chronologicznie. Dlaczego? Bo chce mi się spać.

    Pierwsze rozczarowanie przeżyłem już w domu, kiedy to w necie przeczytałem, że sala soundsystemowa zostanie umieszczona w hali ludowej, a nie jak planowano w Wytwórni Filmów Fabularnych. Wszystko wina jakiejś choinki która była mocowana na iglicy i... nie została zamocowana na czas. Jest to wielka nieodpowiedzialność gdyż logicznym było, że trzeba o tym pomyśleć wcześniej żeby nie było nieporozumień. Tak w ogóle to kto wymyślił tunel, który miał łączyć halę z WFF (Wytwórnią Filmów Fabularnych? WFF (What Fuck Fuck)! Czyż nie prościej i taniej jest wyprodukować te ileś tysięcy bransoletek tak jak na przykład zrobiono na Off Festiwalu? Nie o tym chciałem...
    Kolejna rzecz, to wyjątkowa skrupulatność ochrony. Nie można wnosić własnego jedzenia? Otwórz portfel? Co jeszcze? Może buty zdejmę?
    Dalej, szatnia – zet drożej – przeżyję.
  • Off Festival, 17-18.08.2007, Mysłowice

    31. Aug. 2007, 13:32 von kidej

    Fri 17 Aug – OFF FESTIVAL 2007

    Pisu pisu, zgrzytu zgrzytu, drapu drapu, płodu płodu. Jedziemy.

    Day 1:

    George Dorn Screams - występ bez większej historii, z
    jednej strony muzyka całkiem niezła, choć nie oryginalna (mieszanka
    shoegaze'owej oniryczności z chęcią robienia postrockowego HAŁASU), z
    drugiej specyficzne zachowanie sceniczne zespołu w postaci perkusisty
    o kamiennej twarzy i wokalistki, bardziej pochłoniętej odpalaniem
    fajki od fajki i trzymaniem rąk w kieszeniach z wzrokiem wbitym w podłogę (chociaż w sumie wszystko się zgadza, to przecież czysty
    shoegaze!).

    L.Stadt - widziałem ich chyba już piąty raz i robią
    chłopaki postępy, zaczynając od tego, że tym razem próba nie zajęła im
    godziny, a kończąc na wykonaniu starego materiału oraz nowych
    piosenkach. Rozwijają się i może coś z tego być. Ach, i bardzo podoba
    mi się pomysł z dwoma perkusjami w zespole, który nie nazywa się
    Slipknot.

    Old Time Radio - nie znam właściwie płyt zespołu,
  • relacja: OFF ..uff :)

    28. Aug. 2007, 12:20 von Ace19

    Pia 17 VIII – OFF FESTIVAL 2007

    "Czuję się jak chłopak, który właśnie przed chwilą odkrył świetny zespół i teraz chce nim zarazić swojego kolegę." Takie słowa Artura Rojka czytamy na pierwszej stronie kieszonkowej książeczki, będącej niezbędnikiem każdego uczestnika drugiej edycji festiwalu OFF w Mysłowicach. Nie wchodząc w żadne osobiste porachunki możemy z czystym sumieniem czuć się kolegą Artura, który podsuwa nam pod nos (w zasadzie pod ucho) tony muzyki, która jego zdaniem na to zasługuje. Ale nie tylko o muzyce chciałbym tu napisać. Zatem od początku, po modlitwie do świętego od pamięci.

    Pole namiotowe, boisko, dwie bramki, w czwartek po południu jeszcze pusto, nawet sama organizacja się zjeżdżała. Zatem można było pogadać wstępnie z państwem od organizacji, mili ludzie, nie kryli uchybień we współpracy między gałęziami tej całej machiny która musiała udźwignąć brzemię festiwalu. Mało prysznicy, problemy techniczne, sąsiadująca szarańcza, sami się przyznali. …
  • WOW, OFF!!!

    23. Aug. 2007, 0:04 von pan_Quid

    Pia 17 VIII – OFF FESTIVAL 2007
    Rok temu o tej porze plułem sobię w brodę, że na pierwszym Offie za mało zobaczyłem, że niedostatecznie wiele uwagi poświęciłem występowi White Birch, że za daleko stałem na Lenny Valentino, że pominąłem zupełnie Mitch & Mitch... W tym roku już takie numery miały nie przejść i do Mysłowic przybyłem w pełnej gotowości bojowej. Miałem oto stanąć o godzinie 13:00 pod sceną i spijać muzykę aż do rana. Tyle że... spóźniłem się drastycznie. No i ostatecznie takie ambitne plany okazują się w praktyce awykonalne.

    PIĄTEK, DZIEŃ 1

    Nie widziałem George Dorn Screams. Bardzo szkoda. Podobno świetnie zagrali Pink Freud. No to też szkoda, że nie widziałem. Pierwszym zespołem, na występ którego przybiegłem był...

    General Stillwell - przede wszystkim wyczuwalne było, że to jest zespół ważny dla wąskiej gromadki ludzi, głównie Mysłowiczan właśnie. Na początku trochę niemrawo (jakieś kulawe melodie), ale później już było piosenkowo-gitarowo. …
  • Swobodne przemyslenia nt OFF'a

    22. Aug. 2007, 23:41 von blackbirdpl

    3 dni minęło od zakończenia OFF Festiwalu, i pora na moje ekstrawertyczne (jak to pim miała okazję napisać, hehe) przemyślenia.

    Nie będę się silił na jakieś super opisy, porównania.
    W dużym skrócie (co by nikogo kto tu trafi nie zanudzać specjalnie) chciałbym Wam wypunktować co mi się podobało a co już nieszczególnie, a więc:

    cacy:
    - nie zauważyłem nigdzie żadnych burd (wbrew pozorom to należy uznać wg mnie za plus)
    - w miarę punktualne koncerty, choć przydałoby się troszkę więcej minut aby móc zatankować ;) i powymieniać się z wrażeniami na gorąco (wiem, czepiam się, hehe)
    - scena leśna za intymny klimat
    http://farm2.static.flickr.com/1229/1186064175_1001e84461.jpg?v=0

    be:
    - nie można było napić się spokojnie piwa podczas oglądania koncertu... (rozumiem względy bezpieczeństwa i lepszy porządek, ale...)
    http://farm2.static.flickr.com/1044/1186055773_fccb73dbe1.jpg?v=0



    - słabe połączenie z Katowicami na czas festiwalu (nie każdy mieszkał na polu namiotowym...)
  • Kupa zabawy bez przewagi kupy

    22. Aug. 2007, 19:58 von Ghostiet

    Fri 17 Aug – OFF FESTIVAL 2007

    Ciężko oceniać ten festiwal, bo jak już coś się pojawiało, to było albo świetne, albo do dupy z może trzema wyjątkami. To lecim jak leciało na festiwalu może:

    PIĄTEK


    Koncerty George Dorn Screams i L. Stadt olałem - słysząc fragmenty tego drugiego, nie straciłem wiele.

    Old Time Radio - nie ziębi mnie, ani grzeje, zajeżdżało mi Lachowiczem, 6/10.

    Blue Raincoat - generalnie cholernie typowa, indie-rockowa klepanina, nic specjalnego, ogólne wrażenia pogorszył gościnny występ wokalny jakiegoś bazyla, 5/10.

    Pink Freud - genialna rzecz i jeden z najlepszych koncertów festiwalu, Mazolewski miejscami sprawiał wrażenie, że odpadnie mu ręka, 10/10

    Lao Che - b. fajny koncert, acz zawiodła mnie mała ilość kawałków z "Guseł". Świetne wykonanie nowego "Hydropiekłowstąpienia", "Starego Miasta", "Barykady" i "Godziny W", 9/10.

    Generał Stillwell - generalnie mało słyszałem z koncertu "legendy mysłowickiego rocka"…
  • Z perspektywy 'konesera'

    22. Aug. 2007, 2:08 von hattivat

    Fri 17 Aug – OFF FESTIVAL 2007

    Blue Raincoat - takie tam przeciętne "alternatywne" pedalstwo. Brzmieli na próbie o wiele lepiej niż na koncercie, co było zresztą jednynym powodem mojej obecności na rzeczonym. 3/10

    Lao Che - słyszany nawet z daleka przeszkadzał mi w spożywaniu drożdżówek. 1/10 (miało być 2, ale odjąłem punkt za reprezentowanie dobrej ideologii w sposób, który jej bardziej szkodzi niż pomaga)

    Pink Freud - nie widziałem całości, ale wrażenie pozytywne, zwłaszcza z momentów w których była trąbka. Saksofon w takim stroju i wydaniu mi nie podchodzi, dlatego tylko 6/10

    Ścianka - ten koncert również widziełem w niepełni jedynie, i tu wrażenia gorsze niż spodziewaństwo. 4/10

    The Low Frequency in Stereo - porządny post-rock i nic więcej. Dostałem to, czego się spodziewałem.8/10

    Piano Magic - miotło klimatem, zwłaszcza w kawałkach którym dodano elektroniczne tło, jednak mnie nie przekonali, ze względu na onanizm gitarowy oraz flegmatyczny wokal. Plus za rozmownego wokalistę. …