Czwartek. Rozmowa z kumplem z Gdyni o tym, że chcę na Muchy, że Poznań daleko. Szybka decyzja - jedziemy. Telefon do Mariusza z Wrocławia - "Spotykamy się w Poznaniu na dworcu".
Piątek. 12.19, Pociąg relacji Gdynia - Poznań z przesiadką na pociąg z Kołobrzegu do Świnoujścia. Jednak jadę sam, spotykam się na dworcu z Mariuszem. Po obiedzie w barze mlecznym, którego nazwy zapomniałem, dzięki pomocy Radka (pozdro!) i Mieszka docieramy pod Eskulap. Bilety kupione przed klubem. Wchodzimy.
Zaczyna się, stajemy pod sceną. W głowie dziesiątki wersów piosenek, o zakochiwaniu się na mieście, o dziewczynach z wielkich miast i oranżadzie z wodą z kranu, wokół setka pozytywnie namuszonych osób.
I w końcu start, Ukochany Brudny śnieg wykrzyczany wraz z Michałem, słony i surowy Lazarus, nieśmiertelny Half of that, odurzający Zapach Wrzątku, elektroniczne Nie mów i gęsta od dymu papierosowego Big city girl.
Przewspaniale. …