• Muszny Poznań, czyli krótka opowieść o tym, jak spłonął górny taras.

    1. Apr. 2008, 11:41 von Absolutnieobcy

    Muchy - 28 III 08

    Czwartek. Rozmowa z kumplem z Gdyni o tym, że chcę na Muchy, że Poznań daleko. Szybka decyzja - jedziemy. Telefon do Mariusza z Wrocławia - "Spotykamy się w Poznaniu na dworcu".

    Piątek. 12.19, Pociąg relacji Gdynia - Poznań z przesiadką na pociąg z Kołobrzegu do Świnoujścia. Jednak jadę sam, spotykam się na dworcu z Mariuszem. Po obiedzie w barze mlecznym, którego nazwy zapomniałem, dzięki pomocy Radka (pozdro!) i Mieszka docieramy pod Eskulap. Bilety kupione przed klubem. Wchodzimy.

    Zaczyna się, stajemy pod sceną. W głowie dziesiątki wersów piosenek, o zakochiwaniu się na mieście, o dziewczynach z wielkich miast i oranżadzie z wodą z kranu, wokół setka pozytywnie namuszonych osób.
    I w końcu start, Ukochany Brudny śnieg wykrzyczany wraz z Michałem, słony i surowy Lazarus, nieśmiertelny Half of that, odurzający Zapach Wrzątku, elektroniczne Nie mów i gęsta od dymu papierosowego Big city girl.

    Przewspaniale. …
  • Muchy włatcy eskulapu

    30. Mär. 2008, 13:53 von radium226

    Pia 28 III – Muchy

    Jeśli po wschodzie przychodzi zachód to czy tak wygląda południe?

    Dziwny dla mnie koncert. Koncert, który budził wiele emocji w mojej główce. Muchy po raz kolejny w Poznaniu, dużo znajomych, czy może być lepiej? Z pozoru wygląda na to że nie. Na miejsce dotarłem trochę spóźniony, ale na szczęście nie przegapiłem rozpoczęcia koncertu.

    Sam koncert pod względem muzycznym wspaniały, Muchy istotnie się rozwinęły, jeśli chodzi o tą muzyczną stronę. Zawsze były "najlepszym zespołem w Polsce" :) Nawet gadanie między piosenkami i robienie festynu nie przeszkadza i nie przeszkadzało mi nigdy, wręcz odbierałem to pozytywnie jako taką próbę nawiązania kontaktu z widownią.

    No dobrze ale co mi się nie podobało... mhmmm tak nie podobało mi się to że były takie dzikie tłumy, no bo w pamięci mam poprzedni koncert właśnie w Poznańskim eskulapie, gdzie poszedłem z czwórką moich znajomych, a ludzie to tam byli w sumie nie wiadomo dlaczego…