Nie potrafię pisać krótko, więc jak ktoś się niecierpliwi:
niech będzie jasne - było genialnie.
A teraz przejdźmy do szczegółów (nie mają one nic wspólnego z kolejnością zagranych utworów, muszę rozczarować tych, którzy może tego oczekują).
Muchy
Muchy przyszły, zagrały, wokalista oznajmił nam, że wytwórnia przygarnęła ich pod swoje skrzydła i poszły. Przed koncertem znałam ich dość słabo, nie zachwycali mnie, mimo tego, że zewsząd atakowały mnie informacje na temat ich geniuszu.
Po koncercie znam ich trochę lepiej i nadal nie zachwycają. Trochę się pogibałam, ogólnie było miło i życzę panom jak najlepiej, ale widać Muchy to nie moje owady.
The Boxer Rebellion We Have This Place Surrounded
Na tych panów czekałam z drżeniem serca, bo bardzo lubię ich muzykę.
Był charakterystyczny klimat, był, na szczęście, tak samo piękny jak na płytach, głos wokalisty. Szkoda, że grali tak krótko, chętnie zobaczyłabym ich w Polsce nie jako support a jako gwiazdę.
…