• ...And you will know us by the trail of dead (13.08.07) Hard Rock cafe - Warszawa.

    16. Aug. 2007, 0:14 von Goran4

    Mon 13 Aug – ...And You Will Know Us by the Trail of Dead

    Trail of dead. Grupa Kultowa, wychwalana, otoczona mistycznym zapachem. Jednak równie często opluwana i miażdzona przez 'fanów' i recenzentów za dwie ostatnie płyty jakże różne od ich najsłynniejszych dokonań. Wreszcie, po długim oczekiwaniu przybyli do Polski by wystąpić w 'szpanerskim' hard rock cafe w Warszawie. By dać jedno z najbardziej emocjonujących widowisk rockowych tego roku/ostatnich lat w polsce.

    nieco po 22.00 kwintet pojawił się na scenie (wspomagany przez technicznego grającego czasem na gitarze basowej). Podkręcający skutecznie emocje wstęp z 'World's apart' przechodzi gładko w "Gargoyle waiting" - utwór niezwykły, porażający surowością i emocjami. Tak jak cały występ Traili.

    Widać iż jest to nieco inny zespół niż ten świeżo po wydaniu 'source tags and codes'. Znacząca rola klawiszu (na których grał również Jason i Conrad), mniejsza rola basu (którego przez większość setu nie było). …
  • ...And You Will Know Us by the Trail of Dead, 13 VIII 2007, Hard Rock Cafe

    15. Aug. 2007, 20:44 von poti

    Pon 13 VIII – ...And You Will Know Us by the Trail of Dead

    Od pierwszego numeru, "Gargoyle Waiting" , wiadome było, że jestem na jednym z najlepszych koncertów w moim dotychczasowym życiu, nie kłamię. Niby trochę proporcje nie takie – sporo „Words Apart”, za mało „Madonny”, „ST&C” i też (może na szczęście) nowej płyty.
    Ale w sumie to zupełnie nie przeszkadzało - i tak mnie zmiażdżyli, te legendy o nieopisanych zasobach energii ukrytych w tych niepozornych kolesiach absolutnie potwierdzam. Niestety nie rozwalili sprzętu, jak to mają w zwyczaju, ale to raczej zrozumiałe – chyba nikt nie chciał by płacić zajebiście wielkiego odszkodowania w razie uszkodzenia skórzanych spodni Shakiry… Poza tym jestem pod wrażeniem Conrada Keely'ego - należy on do rzadko spotykanego typu wokalisty w jakiś nieprawdopodobnie emocjonalny sposób przeżywającego muzykę i to zupełnie szczere z niego idzie, nie jak u panów od tych wszystkich pseudo-emo kapel.